wtorek, 21 stycznia 2014

die 21 Januarii 1634 - nareszcie gelt


"Z obozu die 21 Januarii 1634

Nieprzyjaciel z uporu swego zwykłego nic nie upuszcza, ale necessitate coactus wypada na drogę od Smoleńska idącą i żywność ukradkiem dostawa podczas napadszy na nieostrożnych. Wzięli w tych dniach sługę p. Rejowi i kilka czeladzi z końmi. Pana Wołowica także młodziana hożego spod chorągwie Króla JMci pieniężnej wzięła Moskwa, których cztery chorągwi wypadło wtenczas, gdy towarzystwa kilkanaście koni z czeladzią odprowadzali do Smoleńska chorego p. Wyszła młodszego, bo p. starosta różański rodzony jego dawno już także chory odjachał. Pan Zbroski, p. Tworzyjański i p. Wyssel na rączych koniach siedząc, wprzód animose stanąwszy i z nieprzyjacielem się spróbowawszy, a na wolności nie mogąc wytrzymać, uszli obronną ręką, a p. Wołowicz, który na koniu lichym siedział, lubo innych lepszych przy sobie miał, którym folgował, ten od nieprzyjaciela wzięty i kilkanaście przy tym kolas żywności. Jest ta wiadomość, że Szejn już traci nadzieję o posiłkach, i tak chce uczynić. Z jezdą uchodzić obronno zostawiwszy cudzoziemską piechotę tu w ostrogu, który obwarować a zmniejszyć mają, tamże armatę i wszystkie wojenne apparamenta sprowadzić i victum, co go mogą zebrać. Przysięgę im chce Szejn uczynić, że ich prędko ma posiłkować ludźmi świeżymi, nadto ma im kilkadziesiąt bojar przednich w zakładzie zostawić. Takie tedy mają propositum , które obaczymy, jaki efekt weźmie. Wczora zaraz po traktatach strzelba gęsta była z dział naszych do nieprzyjaciela z Góry Skowronkowej, gdzie sprowadzono armatę przedniejszą stakiety, baterie i szańce porobiwszy i działa do góry windują, aby ich lepiej niż pierwej z nowych dział macano, jakoż ci puszkarze, których ze Gdańska posłano, competenter funguntur officio suo. Panu Tryźnie młodemu wczora kula u prawej ręki narwała palca, kilku pod Dziewiczą Górą naszy Moskałów położyli, a trzech żywcem wzięli. Pan hetman polny koronny [Marcin Kazanowski], dowiedziawszy się o Mamstrunkowym pod Możajsk przybyciem, we 3000 szedł spod Drohobuża przeciwko niemu. Pieniądze też wczora koronne stanęły w obozie cale, przeciwko którym potężny konwój wychodził, ale jeżeli pp. obersterowie tak będą brać, jako chcą, to jest który miał ludzi 1000 w regimencie teraz ledwie ma 200, a znaleźliby się drudzy, że mniej mają, bo część wybito, część poumierało, za tych jednak wcale chcą brać pieniądze obersterowiei quo commodo Reipublicae łacno osądzić."

Jak można wyczytać sytuacja w obu, przeciwnych obozach nie była łatwa. Szejn planował "ucieczkę" i pozostawienie cudzoziemców na łaskę losu. Dzięki nowym działom i puszkarzom zyskiwano przewagę w artyleryjskich pojedynkach. Król gdzie mógł tam się pokazywał i podnosił na duchu żołnierzy, z żołnierzami także dzielił niewygody mieszkania w obozie, gdzie przebywał w drewnianym lichym domku. Dzięki temu w obozie królewskim morale wzrastało, szczególnie gdy na horyzoncie pojawiły się pieniądze, za zasłużoną służbę. Czy straty wynikłe z walki i dezercji były aż tak duże? Według niektórych opracowań w piechocie straty osiągnęły 50% stanów wyjściowych, czyli trochę mniej niż podawane 80 %.

środa, 15 stycznia 2014

Stanowienie Piechoty Cudzoziemskiej - czyli planowanie i wytyczanie obozu.

Dziś będzie o stanowieniu piechoty cudzoziemskiej czyli budowaniu obozów dla niej. Przepis na to podaje nam Józef Naronowicz Naroński w "Budownictwie Wojennym". Swoje dzieło stworzył już po interesujących nas zmaganiach o Smoleńsk, a nawet po bezpowrotnej utracie Smoleńska przez Rzeczpospolitą w 1654 roku. Jednak inżynier swoją pracę opierał na dziełach innych autorów, którzy tworzyli we wcześniejszych latach XVII wieku i jego instrukcje "stanowienia piechoty cudzoziemskiej" są jak najbardziej adekwatne dla czasów nas interesujących.

A na początek robiono tak:
"Do stawienia obozów trzeba wiedzieć wiele chorągwi którego ludu miejsca pułkiem swym zajmą, według której wiadomości pułkami rozdzieli ich place wszerz i wdłuż. A tak jakom wyżej uczył, oboźny z indzienierem upatrzywszy plac na obóz, delineacyją uczyniwszy na mappie i zniozszy się z hetmanem, obozu abrys na tejże mappie uczyniwszy i na pułki je podzieliwszy, na ziemi według mappy tam gdzie ma bydź obóz, laskami rozmierzywszy na pułki wytknie i zaś kożdy pułk regimentowy kwater majster na chorągwie i swe oficyjerze podzieli. A do rozdzielenia chorągwi i pułków to za regułę wiedzieć potrzeba, wiele która chorągiew miejsca ma zasiadać i ich ulice miarę mieć w podzieleniu.

Do stawienia obozu całego co wiedzieć potrzeba w podzieleniu placów.

Chorągiew tedy usarzska i kozacka w jeden rząd wdłuż bierze miejsca stóp 833 1/3, wszerz stóp 50.

Chorągiew rajtarska cudzoziemska we dwa rzędy biorą dłużyny stóp 320, Szerzyny oba rzędy z ulicą stóp 70. Ulica między chorągwiami po stóp 20, a między pułkami placu stóp 40.

Piechota wdłuż we dwa rzędy rachując zajmują placu Dłużyny także stóp 320, Szerzyny stóp 24, między chorągwiami placu po 8 stóp, a między regimentami placu stóp 40."

Gdy już na "mappie" wszystko obmyślono, przy pomocy chorągiewek i innych instrumentów  dokładnie wytyczano place z rozmierzeniem ulic, budek, szlaszów i monsterplacu.

szkic obozu dla 600 piechoty z "Budownictwo Wojenne"

"STANOWIENIE PIECHOTY CUDZOZIEMSKIEJ

Pułk, który ma mieć holanderskiej maniery chorągwi 6, po stu pod każdą, czyni zołdatów 600 w regimencie. Tedy biorą placu na cały regiment z oberszterem i kapitany swemi 300 stóp dłużyny. Lecz ja dla wozów kapitańskich 20 stóp przyczyniłem, tedy 320 dłużyny jako AB i DC, zaś przeczyny 260 bez przyczynku, według cudzoziemskiej maniery jako BC i AD, a to rachując tym sposobem. Każdą chorągiew stawiam we dwa rzędy z budkami ich do siebie czołem. Kożda budka ma szerzyny stóp 8 jako ab i cd także gh, ef, a tak i wszytkie. Całego rzędu wszytkich bud dłużyny stóp 200 jako ac. Między rzędami bud ulice wszędzie, także stóp 8 jako bc, dg, a tak i wszędzie. A tę dłużynę 200 stóp bud wolno rozdzielić na wiele chce bud; jeśli po dwa na budkę — tedy w każdym rzędzie po 20 bud będzie, na 80 zołdatów, a ostatek samych oficyjerów 20 osób na swych placach stać będą; jeśli po cztery — tedy tyło po 10 bud będzie. Co wszytko na woli oficyjerów i zołdatów będzie należało, którego placu dłużyny obu rzędów na jedne chorągiew rachując po 200 wdłuż, a wszerz po 8, przychodzi na wszytką piechotę na 80 po pięciu stóp przeczyny w długiej samej linii, a po 8 dłużyny. Od tych bud do placu kapitańskiego ci, hk stóp 20. 

Namioty Polskiego Regimentu na inscenizacji


Kapitański zaś plac zajmuje oba rzędy piechoty swej wszerz stóp 24 jako ik,Al. Dłużyny zaś kapitańskiego placu miało bydź według zwyczaju cudzoziemskiego stóp 40, lecz (jakom wyżej wzmiankę czynił) dla wozów żywności daję dłużyny placu polską manierą stóp 60 jako iA, kl, uliczka między nimi po stóp 8. A tym sposobem wszytkim, tak piechocie, jako i kapitanom, plac ma bydź dawany i dzielony.

Obersztera plac, zostawiwszy uliczkę od kapitanów z obu stron po stóp zwyczajną 8, ma szerzyny placu jako prsu stóp także 60, a dłużyny, która szersza stóp 66 jako psru. A ma stać oberszter we śrzodku między trzema z obu stron kapitanami, zostawiwszy ulicę xpys równą z inszemi stóp 20; w tyle onego na obersterletnanta, na dwór jego i na inne oficyjere dzieli się placu na stóp 75 dłużyny jako x aa,y bb, ostatek placu na monsterplac jako aa z stóp 125. 

wizualizacja 3D z naniesionym wymiarowaniem metrycznym

W tyle regimentu placu ulice stóp 20 jako a cc, a szerzyny placów dalej na same mniejsze oficyjery stóp 20, wdłuż zaś zostawiwszy uliczkę do przechodu na stóp 10 idą te salasze jako przez wszytką przeczynę regimentu, które to tylne place jako ccB wolno rozdzielić na wiele chce części, według potrzeby oficyjerów mniejszych.

Lecz gdy regiment ma 1000 zołdatów jako maniera polska, francuska zaś 1200, tedy na tysiąc regimentu placu tejże wyższej proporcyi, nie odmieniając reguły i nie przyczyniając tak zołdatowi, jako oficyjerom i oberszterowi dłużyny jako ABDC także 320, lecz szerzyny, bo 400 piechoty z kapitanami i oficyjerami przybywa, stóp będzie 388. Na 1200 regimentu dłużyny zwyczajnej 320, a szerzyny będzie stóp 452. "

W tekście tym prócz planu obozu, wymiaru placów kapitańskich, ćwiczebnych, wymiru placu na jednego żołnierza przypadającego, mamy też potwierdzenie informacji, że istniały tzw ślepe porcje. Na 100 stawek żołdu przypada 80 żołnierzy. Resztę pobierają oberszter, obersterletnant, kapitan i inni mniejsi oficyjerowie, ale o tym trochę w następnych wpisach.


wizualizacja 3D obozu na 600 żołnierzy

piątek, 10 stycznia 2014

Gwardia cz. II - Barwa czli "mundury" Regimentu Pieszej Gwardii JKM

Najwcześniejszą wzmiankę pisaną o pieniądzach na barwę dla regimentu gwardii znalazłem w opisie pobytu króla Władysława IV w Toruniu. Pobyt był związany z pertraktacjami pokojowymi ze Szwedami. Miało to miejsce we wrześniu 1635r. 26 września zorganizowano uroczystości z okazji podpisania pokoju w Sztumskiej Wsi, a w październiku miasto przekazało monarsze 20 000 zł na zakup barwy dla regimentu gwardii. Natomiast o samej kolorystyce strojów gwardii odnajdujemy wzmiankę w „Opis wjazdu, koronacji i wesela Cecylii Renaty i Władysława IV”. Autor zauważa że we wrześniu 1637 roku „Za temi szło kilka chorągwi piechoty królewskiej i spisniej w niemieckiej barwie błękitnej, …”. Czyli oddział piechoty królewskiej nosił się z niemiecka – „cudzoziemska” i w barwie błękitnej, co nie dziwi bo to tradycyjna barwa dla piechoty w Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

„ośmiuset Niemców ubranych błękitno”

Podobnie było w latach następnych, według relacji jednej z dwórek królowej Marii Gonzagi w czasie wjazdu królowej do Gdańska w 1646r. strój gwardii pieszej był: „błękitny szamerowany kordonkami złotymi...” i dalej „ośmiuset Niemców [pieszej] Gwardii Królewskiej, ubranych [było] błękitno, przez połowę muszkieterów i pikinierów...”. Wspaniałą ilustracją do tego opisu jest obraz „Wjazd Ludwiki Marii do Gdańska” gdzie pokazani są żołnierze w strojach niebieskich ze złotymi pasamonami.

fragment obrazu Jana de Baan’a

Niebieską barwę niemiecką nosi oficer z halabardą z obrazu Jana de Baan’a z 1663r przedstawiającego „Przyjęcie posłów szwedzkich w obozie pod Sztumdorfem 1635r”. Oficer nosi długa kurtkę dutchcoat lub kasak i pludry w kolorze niebieskim ze złotymi (żółtymi) wykończeniami pasamonami. Broń noszona na pendencie przewieszonym przez ramię. Buty długie do jazdy konnej, z nich wystają cannons. W prawej ręce oficer trzyma halabardę, w lewej kapelusz, zapewne filcowy, w obecności króla, zdjęty z głowy. Ciekawą rzeczą jest to że może to być oficer rajtarów. Rajtarów królewskich zaopatrywano w barwę i „alabardy”, by mogli pełnić funkcję straży przybocznej.

Wykrój kurtki piechura Gwardii JKM z lat 1637-1648 - Rekonstrukcja

wtorek, 7 stycznia 2014

Xięcią Radziwiłła - "czapki u nich a la mody"

Xiąże Krzysztof II Radziwiłł
W czasie odsieczy Smoleńska pierwszoplanową rolę odegrał król. Jednak wcześniej gdy wojska moskiewskie stanęły u wrót twierdzy, ciężar organizacji obrony i nękania wroga przyjął hetman polny Krzysztof II Radziwiłł. Wbrew swojemu dowódcy zaciągnął 2000 żołnierzy by obsadzić pograniczne zamki i główną twierdze.
Niestety według obecnej mojej wiedzy w czasie samej odsieczy Smoleńska Xiążę nie posiadał roty piechoty niemieckiej, tak jak to bywało we wcześniejszych wojnach, na przykład ze Szwedami. Pod Smoleńsk regiment piechoty niemieckiej przyprowadził Janusz Radziwiłł, syn hetmana polnego.
Parę lat później, już w czasie pokoju Xiążę także dysponował piechotą typu niemieckiego. Posiadamy nawet jej opis z czasu uroczystości weselnych Cecyli Renaty i Władysłąwa IV w 1637 roku. A tak brzmi ten opis:
"Po obiedzie weszła w miasto piechota niemiecka JMP wojewody wileńskiego Krystofa Radziwiłła, księcia na Birży i Dubnikach, hetmana wielkiego Wielkiego Księstwa Litewskiego, z chorągwią rowinioną i bębny. Zołdatów pod 200, barwa błękitna, czapki u nich á la mody"

czwartek, 2 stycznia 2014

Gwardia cz. I - Barwa czyli „mundury” Regimentu Pieszej Gwardii JKM

Barwa czyli „mundury” Regimentu Pieszej Gwardii KJM w czasie odsieczy smoleńskiej.

Władysław IV już jako królewicz dbał o swój wizerunek wielkiego wojownika. W 1617 roku brał udział w wyprawie na Moskwę zakończoną rozejmem Dywilińskim. Przy boku hetmana Karola Chodkiewicza i regimentarza Lubomirskiego był w obozie obrońców Chocimia w 1621r, i to na niego spłynął główny laur zwycięstwa. Najpewniej już w tym czasie nabył pewnego doświadczenia i mógł obserwować zachodnią sztukę wojenną, swoje obserwacje miał okazję uzupełnić w czasie swej podróży po zachodniej Europie. Gościł u generała Ambrosio Spinoli w czasie oblężenia Bredy, zapewne obserwując rozwój sztuki fortyfikacyjnej. W latach wojny z przyszłym Lwem Północy poznał zreformowaną, szwedzką sztukę wojowania. Jak się wydaje był dobrym obserwatorem i umiał wyciągać wnioski. Czas wojny z Moskwą w latach 1632-34r, jest czasem gdy w wojsku Rzeczpospolitej Obojga Narodów pod wpływem Władysława IV i jego obserwacji wojsk państw i władców europy zachodniej, w szeregach piechoty i artylerii zaczęto wprowadzać nowoczesną sztukę wojenną. Zaczęto też wprowadzać barwę w oddziałach typu cudzoziemskiego. Wydaje się, że wcześniej oddziały piechoty niemieckiej w większości najemne nie stosowały jednolitej barwy. Potwierdza to propozycja konwokacji warszawskiej z 1632 roku, która, by obniżyć koszty zaciągu piechoty typu polskiego zaproponowała: „Przykładem cudzoziemców, w jakiej kto sukni służyć chce, w takiej niech służy”. Wypowiedź ta sugeruje, że zwyczajowo tzw. Niemcy służący w Rzeczpospolitej nie nosili jednolitej barwy czyli jakby to dziś powiedziano munduru. Choć inne źródło z epoki, czyli list Krzysztofa Skrobowicza do Krzysztofa Radziwiłła z maja 1612 roku wspomina o wydaniu żołnierzom sukna. Oficerowie dostali lepszej, muszkieterzy gorszej jakości.

prawdopodobnie Regiment Gwardii Pieszej JKM
W czasie wyprawy smoleńskiej Regiment piechoty gwardii Władysława IV prawdopodobnie jeszcze nie miał ustalonej barwy. Z czasów tej wyprawy zachowało się kilka obrazów. Na kilku z nich u części oddziałów widać barwę niebieską, z ozdobami złotymi lub żółtymi (pasmanteria, epolety na ramionach, obszycia baskinek itp.), występuje też kolor czerwony. Na obrazie „Kapitulacja sztabu Szeina pod Smoleńskiem 1634r” z Muzeum Zamek w Kórniku, gwardia królewska (prawdopodobnie rajtarzy) nosi kolety, inaczej zwane spencerami i czerwone stroje z akcentami niebiesko-żółtymi. Część żołnierzy nosi wysokie, cześć niskie buty. Oficer ubrany w niebieski kasak, czerwone spodnie i czerwoną kurtkę. Widać koronkowy kołnierz i mankiety. Buty wysokie z łatami i ostrogami oraz wyłożonymi na wierzch tzw. canons z koronkami. Na obrazie pod tym samym tytułem, ale z muzeum w Zamku Warszawskim oddział muszkieterów ma wierzchni strój w barwie ciemno niebieskiej, spodnie czerwone. Na innych przedstawieniach widać też że czasami część oficerów i żołnierzy nosi czerwone spodnie.

Po lewej widoczny dowódca Reinhold Rosen, za nim oficerowie i chorążowie, w prawym dolnym rogu widoczni dwaj żołnierze.
prawdopodobnie Regiment Pieszy Gwardii JKM pod Smoleńskiem 1634r.
i jego dowódca oberster Reinhold Rosen. 

wtorek, 31 grudnia 2013

die 31 Decembris - "huczna zabawa Sylwestrowa"

Tak się bawiono w Sylwestra roku 1633 pod twierdzą Smoleńską:

"31 De­cem­bris iż nie­przy­ja­ciel od tam­tej stro­ny ta­bo­rów swo­ich, gdzie oneg­daj­sza utarcz­ka była, da­le­ko się był za na­szy­mi z wiel­ką po­tę­gą za­gnał, była na­dzie­ja, że i zno­wu la­ces­si­tus mógł być od swych for­te­lów tak da­le­ko wy­wie­dzio­ny, żeby na­szy equ­estri pra­elio z nim de­cer­ne­re mo­gli. Prze­to Xią­żę nie małą część woj­ska przeded­niem z obo­zu wy­wiódł ku ostroż­ko­wi Pana Wo­je­wo­dzi­ca Ru­skie­go. Skąd po­tym na tro­je pod­dzie­liw­szy cho­rą­gwie, Jego Mo­ści Pana Ka­mie­niec­kie­go z kil­ką cho­rą­gwi w le­wym skrzy­dle, a P. Ma­da­leń­skie­go z pra­wej stro­ny w za­sad­ce za­krył, sam we środ­ku za­sa­dziw­szy w le­sie cho­rą­gwie i pie­cho­tę przy nich, wy­pra­wił P. Wo­je­wo­dzi­ca Ru­skie­go z jego cho­rą­gwią, aby nie­przy­ja­cie­la na tę za­sadz­kę, któ­ra we środ­ku sta­ła mie­dzy za­sadz­ki od obu bo­ków po­sta­wio­ne wy­wa­bił i na­wiódł.

Nie­przy­ja­ciel też lubo prze­strze­żo­ny, lubo spo­dzie­wa­jąc się zwy­kłych od ostroż­ków Wo­je­wo­dzi­ca Ru­skie­go go­ści, już był pie­cho­tę swo­ję opor­tu­nis lo­cis przy kon­nych za­sa­dził i pra­wie na to cze­kał. Na­tarł P. Wo­je­wo­dzic z swo­imi ludź­mi i z ochot­ni­kiem rzeź­ko i po­tym na­zad nie­przy­ja­cie­la na śred­nią za­sadz­kę na­wo­dząc ustę­po­wał. Ale mo­skiew­ska jez­da, czy po­bocz­nych za­sa­dzek po­strzeg­szy, czy­li swo­jej pie­cho­ty da­le­ko od­bie­gać nie chcąc, nie dała się do śred­niey za­sadz­ki wy­cią­gnąć, wszak­że tego nie uszła, żeby się była za­sad­ce JMP. Ka­mie­niec­kie­go z le­we­go skrzy­dła nad­sta­wić nie mia­ła, któ­ry ex in­si­diis wy­pad­szy, wsiadł na nie­przy­ja­cie­la męż­nie et cum ma­gna stra­ge na nim aż do pie­cho­ty jego je­chał. Co wi­dząc Kró­le­wic Ka­zi­mierz, któ­ry tam­że był, wi­dząc i Het­man, iż jez­da na­sza od pie­cho­ty mo­skiew­skiej w gę­stwie za­sa­dzo­nej po­no­sie­ła szko­dę, z jed­nej stro­ny pie­cho­cie swo­jej la­sem od pra­we­go boku, z dru­giej kon­nym cho­rą­gwiom, któ­re w śred­niej za­sadz­ce sta­ły, w oczy nie­przy­ja­cie­lo­wi na­stą­pić ka­zał. Non de­erat sibi ho­stis, bo i od musz­kie­ty­rów. i dzia­łek przy­bli­żo­nych, któ­rych w ba­ta­lii całe re­gi­men­ty sta­ły i z in­sze­go szań­cu bliz­kie­go gę­ste do nas kule la­ta­ły; ale za ła­ską Bożą a szczę­ściem JKM. od­gro­mio­na od bliż­szej swej pie­cho­ty jez­da mo­skiew­ska ze trzy tro­py pie­cho­ty swej (a w tro­pie po 24 pie­cho­ty) na mię­sne jat­ki wy­da­ła. A iż nie­przy­ja­ciel­ski har­cow­nik usta­wicz­nie pod­pa­dał, chcąc na­szych na pie­cho­tę na­wieść, za­czym w usta­wicz­nej z obu stron wrza­wie woj­sko było, nie ba­wi­li się na­szy wieź­nia­mi, ale co się na­wi­nę­ło, to W pień sie­kli. Trwa­ło to igrzy­sko wię­cej niż go­dzin trzy, bo i na for­te­le swo­je na­szych i na­szy nie­przy­ja­cie­la na pie­cho­tę i za­sadz­ki wza­jem­nym tań­cem na­wo­dzi­li.

Tym cza­sem P. Het­man, P. Ba­ro­na Siew­ka (!), P. Przy­pkow­skie­go, P. Ert­ma­na, P. Soł­ty­ka i mnie wy­pra­wił w tył ostro­go­wi Sze­hi­no­we­mu dla re­ko­gno­sko­wa­nia pew­nych miejsc, przy­daw­szy nam pro pra­esi­dio cho­rą­giew ta­tar­ską jed­nę. Pod­jeż­dża­li­śmy na strze­le­nie musz­kie­to­we pod ich obóz i do­syć dłu­go­śmy re­ko­gno­sko­wa­li, ho­ste in­te­rim in­si­dias me­tu­en­te in nos in­ve­chi non auso. In­te­rim na – szy się tam har­cem za­ba­wia­li, aże­śmy się na­zad do Het­ma­na wró­ci­li. Po zwró­ce­niu na­szym, wi­dząc Het­man, że nie­przy­ja­ciel w pole nie chce od swe­go ostroż­ka, woj­sku się re­ti­ro­wać ka­zał. Wie­sza­ła się jez­da nie­przy­ja­ciel­ska tro­chę nad re­ti­ra­dą na­szą, ale sko­ro się na­szy tro­chę do nich po­su­nę­li, to oni w nogę (!), aż tan­dem i wie­szać się prze­sta­li. Pa­dło tru­pa po­tro­sze, ale i więź­niów 15 wzię­to. Z na­szych dwóch to­wa­rzy­szów ubi­to, ran­nych i po­strze­la­nych kil­ka, mie­dzy nimi Jego Mość Pan Ka­mie­niec­ki i Pan Wo­je­wo­dzic Ru­ski, przez zbro­ję Oba­dwaj le­vi­ter za zmo­że­niem się kule sau­cii. Pan Pod­ko­mo­rzy Po­dol­ski Ka­li­now­ski w nogę szko­dli­wie po­strze­lon, że i do­tąd się liże. I tak ten prze­szły rok skoń­czył się oto szczę­śli­wie za ła­ską Bożą."


 
Zasadzka.




Jeszcze jeden ciekawy fragment jak to guzy życie ratowały:

"Gdy już spekulator nasz z drzewa dał znać, że p. kamienieckiego wszyscy Moskwa pominęli, z tyłu odkreły się chorągwie trzy na nieprzyjaciela, ale że je przewodnik nawiódł źle na dwie barzo głębokie przeprawy i parowy, omijać je daleko musieli i w oczy się potkawszy Moskwę aż w szańce na nich jadąc wegnali, tam postrzelono w nogę nad kostką na wylot p. podkomorzego podolskiego [Marcina Kalinowskiego], p. kamienieckiego [Aleksander Piaseczyński] w trzeci guz na piersiach, ale kula z boku przypadszy wiozła się po blachu przednim i tylko ramię stłukszy została"

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Wyposażenie piechoty cz. III - "Spisę to jest pikę na łokci siedm"


rysunek piki z traktatu Henrego Hexama

Spisa inaczej pika – ręczna broń drzewcowa, w czasach nas interesujących jej długość wahała się od 7 do 8 łokci „Spiśnik albo pikinier ma mieć szablę, toporek i spisę to jest pikę na łokci siedm, z ostrym grotem.” Z „PIECHOTNE ĆWICZENIE albo WOJENNOŚĆ PIESZA” osiem łokci za AMF „Trzy projekty” : „ Spisy z skarbu porządne i mocne wcześnie obmyśliwszy, długie na ośm łokci dobrej miary okrom grota.” W Muzeum Wojska Polskiego zachował się fragment drzewca piki z grotem i wąsami. Według badań dendrologicznych drzewce wykonane zostało z drewna jesionowego. Angielskie źródła podają długości piki od 8 do 16 stóp, drewno także jesion. W opracowaniach szwedzkich wspomina się o pikach wykonanych z drewna jesionowego ale także z drewna sosnowego, osikowego czy klonowego. Długość wahała się od 5,2 do 5,4 metra o średnica 3,5cm. Pika nie była równa na całej długości, miała kształt wrzeciona czyli na końcach zwężała się. Dzięki temu była wytrzymała i lżejsza.
grot piki z muzeum Arsenał w Kopenhadze
Wojsko zaopatrywało się w piki w cekhauzach. W 1648 roku „sprzedano … piki 180 sztuk po 2,5zł za jedną”. Wynika z tego że były tańsze od drzewek usarskich które kosztowały 9zł, a droższe od „kopi” może rohatyn dla petyhorców za które płacono po 1 złotym. W 1622 roku Krzysztof Radziwiłł z Birż sprowadzał spisy, ale nie wiadomo czy tam byy produkowane czy magazynowane w cekhauzie. Spisy zamawiano też w innych miastach tak jak w 1618 Janusz Radziwiłł pisał że obstalował (zapewne w Gdańsku) pięćset spis. Wiemy 1637 roku gwardia piesza Władysława IV
„w zbrojach i z spisami monstrowała się pod wałem i przez wszytek ten akt weselny zbrojna na warcie stawała.”
Inną krótszą wersją tej broni była półpika. Stosowana w walce na okrętach lub w czasie garnizonowej służby : „Pułpik albo pik krótkich dla codziennej warty w bramie”
groty pik z MWP