piątek, 16 grudnia 2016

17 decembris 1633 "List U.W. de data 27 octobris, które miał insze poprzedzić, na ostatku nam przyniesiony"

Tak narzekał król na swoją pocztę, ale cofnijmy się jeszcze trochę w czasie.

27 octobris Hetman Wielki Koronny pisał do króla Władysława IV Wazy "Wywiodłem i ja wojsko W.K.M przeciwko niemu ..." tak, 22 październik, rozpoczęła się bitwa pod Kamieńcem Podolskim.
W liście tym hetman relacjonuje przebieg walk jakie stoczył z Abazy paszą. Działania te dla hetmana i Rzeczypospolitej zakończyły się zwycięstwem i powstrzymały zapędy tureckie.
Wkroczenie Mehmeda Abazy paszy w ziemie ukrainne było inspirowane przez moskiewskiego posła - bo jak możemy przeczytać "Moskiewski poseł jest snać przy nim (przy Abazy), który go coraz upominkami, a jeszcze większymi obietnicami zagrzewa." Działania te miały pomóc wojskom moskiewskim walczącym daleko pod Smoleńskiem. Szczęśliwie po przegranej awanturniczego paszy, cały ten plan upadł .

Te wydarzenia spod Kamieńca Podolskiego są tylko pretekstem do wspomnienia o bardzo ważnym elemencie zarządzania państwem jakim były listy, poczta i kurierzy. Dziś w dobie niczym nie skrępowanej informacji, poczty e-mail, sms-ów, telefonów komórkowych, mobilnego internetu i telewizji jesteśmy wstanie przesyłać wiadomości na żywo, w kilka sekund. Kiedyś nie było to takie proste.

Mapa Litwy z 1609 roku.
Z lektury listów między królem i hetmanem wynika, że listy te trafiały do adresata po około miesiącu. List którego historię opowiem, napisany i zapewne wysłany 27 października z obozu pod Kamieńcem Podolskim do 22 listopada nie dotarł do rąk króla, który przebywał w obozie na Bohdanowej Okolicy pod Smoleńskiem. Tego dnia król wspomina, że przez "niepośpiech wielki Kozaków tych, którzy na poszcie do U.W." ważny list opisujący zwycięstwo hetmana nie dotarł. Król musiał domyśleć się pomyślnych wieści z następnego listu wysłanego przez hetmana umyślnym kozakiem, dnia 5 listopada, w którym opisywał dalszy przebieg kampanii. Czyli ten drugi list szedł od 5 do 22 listopada, 17 dni. Ten drugi list kozak umyślny (w dzisiejszej nomenklaturze - Kurier Pocztex) wiózł dwa i pół tygodnia. "Kozacy posztowi" (w dzisiejszej nomenklaturze - list zwykły) wysłani 27 października nie dowieźli listu w trzy i pół tygodnia. Jak się okazuje nie dowieźli i później, co wynika z dalszej korespondencji. Nie dowieźli i 3 grudnia o czym król informuje hetmana w odpowiedzi na listy z 15 i 20 października (49 i 44 dni), „tego jednak jeszcze nie mamy, którymeś nam U.W. oznajmował o prześciu pogańskim przez Dniestr, czego poszty leniwe są przyczyną”. Dopiero 17 grudnia Władysław IV napisał hetmanowi, że „List U.W. de data 27 octobris, które miał insze poprzedzić, na ostatku nam przyniesiony, czego niedbalstwo i niepośpiech tych Kozaków, którzy z Warszawy do U.W. jeżdżą, których też karać rozkazaliśmy.”  List szedł 51 dni. 
Okazuje się, że listy z Kamieńca Podolskiego najpierw jechały do Warszawy, potem przekazywane były, lub ten sam „Kozak” wiózł je dalej do Smoleńska. Rzut oka na mapę pokazuje, że dystans Kamieniec Podolski - Warszawa - Smoleńsk jest około półtorej razu dłuższy, niż bezpośredni z Kamieńca Podolskiego do Smoleńska. Jednak to tylko na mapie. Bezpośrednia droga z Kamieńca Podolskiego do Smoleńska prowadziła przez dosyć dzikie tereny Polesia i biegu rzeki Prypeci. Mnóstwo bagien, torfowisk, rzek i strumyków utrudniało przejazd. Przekazywanie listów przez Kijów było raczej ryzykowne. Droga z Kijowa do Smoleńska prowadziła zbyt blisko granicy z państwem Moskiewskim. Dystanse są ogromne, między Warszawą a Smoleńskiem około 900 km, dla porównania do Gdańska jest około 300 km. Ci co jeżdżą na inscenizacje do Grolle lub Palmanova mogą to sobie jeszcze lepiej uzmysłowić. Z Warszawy do Grolle, Bourtange czy Palmanova jest około 1050 km, czyli tylko 150 km więcej niż do Smoleńska czy Kamieńca Podolskiego.

Fragment mapa Europy z 1658 roku.
Na mapce zamieściłem główne miasta Rzeczypospolitej, ale i mniejszy Sokal. Jak wynika z korespondencji hetmana Stanisława Koniecpolskiego z Tomaszem Zamoyskim w Sokalu istniał punkt pocztowy "Obiecałeś mi W.M.m.m.P z łaski swej za każdą posztą na Sokal dawać znać ...". Tak więc prócz dużych miast takich jak Warszawa, Kraków, Wilno czy Lwów, niektóre mniejsze miasta też posiadały jakieś punkty pocztowe, gdzie można było zostawiać listy. Za odpowiednią opłatą wożone były dalej. Jakie opłaty? „ze Lwowa do Zamościa groszy 1,5, do Lublina groszy 2, do Warszawy groszy 3”.

W szerszej perspektywie pokazuje to, że król musiał dobrze dobierać sobie współpracowników, którzy w tym czasie działali na dalekich peryferiach Rzeczypospolitej. Przy takich odległościach i ograniczonych możliwościach komunikacji, swoimi decyzjami wielokrotnie musieli sprostać zadaniom od których zależały dalsze losy i bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. Niepowodzenie w walkach z Mehmetem Abazy paszą, zmusiło by króla do innych rozstrzygnięć pod Smoleńskiem.

Na koniec dodam jeszcze by w czasie przedświątecznych wysyłek nie narzekać na dzisiejszą pocztę, że parę dni się spóźni. Co to jest te parę dni w porównaniu z tygodniami. Lepiej usiąść i napisać do kogoś prawdziwy list z życzeniami na święta i wysłać go Pocztą Polską ;) Ma już prawie 460 lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz