środa, 7 września 2016

die 7 Septembris 1633 - Król wspomaga obrońców

Jakiś czas temu opisałem pierwsze starcie na Górze Pokrowskiej 7 września 1633 roku. Wtedy to wojska królewskie przedzierały się przez chrosty i kobyliny by dojść do ostróżka Matisssona i odblokować drogę do Smoleńska. Dziś przytoczę opisy dalszych działań wojska tego dnia:

"Na dwu górach ta utarczka była, które gdy im głęboki rów dzie­lił, i ten rów spuszcza się aż do rzeki, trzymała się Moskwa trochę strzelając się z rotami kozackiemi, rajtarskiemi, dragońskiemi i pieszemi, przyszło do szabel wielu z rot kozackich i musiała być wielka szkoda w nieprzyjacielu, w ten czas przypadło sześćset ludzi ze Smoleńska, którzy dwa blokauzy moskiewskie nad brzegiem Dniepru wysiekli i dział parę nieprzyjacielskich wzięli, i do wielkiego ostroga na Górze Pokrowskiej przypuszczali pospołu z drugim wojskiem, strzelba z obu stron była sroga, i gdyby naszych ile pieszych była więtsza ochota i constantia , byłby ten ostróg w ręku na pierwszym wstępie JKM, ale wytchnąć kazano wojsku dla utraty ludu w dzień Najświętszej Panny, który na świtaniu znowu szczęścia i łaski Bożej spróbowawszy, mógł być wzięty. Ten bowiem ostróg wziąwszy mógł nasz obóz stanąć obok Smoleńska na Górze Pokrowskiej, tak zeby między zamkiem i obozem me tylko rzeka Dniepr i te dwa mosty do rzeki mające, którzy naszy Smoleńszczanie trzymają, jeden cały z brzegiem i z szańcem, a drugi więtszy, na którym działa ich szkodziły, sami od brzegu Góry Pokrowskiej zrzucili. Zaczym jeśli nam tylko z polowej zostało zganiać oblężenie nieprzyjacielskie, acz byłoby jeszcze incommodum (pełnego zwycięstwa) na tym miejscu, że nie zniosłszy ostrogu Pożarskiego, nie mielibyśmy brzegu całego i rzeki całej z żywnością, bez której byłoby wojsku bardzo ciężko, trzeba było wiele wojska odważyć na zniesienie ostrożków Prozorowskiego, sądowi tedy Pańskiemu potajemnemu to zostawiwszy, dla czego Pan Bóg dnia tego nam consummatam victoriarn nie dał przez otrzymanie ostrożku tego, bo nazajutrz zdało się wprzód KJM, potym i inszym ichm. dać pokój dobywania onego, do którego skradało się w nocy ludu świeżego do dwu tysięcy albo półtoru, a przedtym także było ze dwa tysiące, które i z dział, i strzelby ręcznej znacznie narażono, bo już sobie tęsknili, i trzy roty usarskie z koni pozsiadawszy z szablami i strzelbą do ostroszku poskoczyć chciały. Ten jednak znaczny triumf na tym znacznym wstępie wojny KJM, ze sami we środę w wigilią Najświętszej Panny wyszli primarii (znakomici obywatele) ze Smoleńska do KJM i do wojska naszego, z których KJM jednego, to jest p. Wojewódzkiego pocałował i obłapił, i innych przedniejszych, co wszystkim patrzącym miłe łzy wycisnęło, wyszło zatym piechoty Królewicza JM dwanaście set do zamku smoleńskiego na żywność, dał KJM i Królewicz JM to, co przy sobie mieli, prochów dodano dostatek. Stało wojsko na Górze Pokrowskiej przez noc całą, spaliśmy w nocy wszyscy tak jakośmy chodzili we dnie, sprawiedliwy post na chlebie i na wodzie odprawiło niemal wszytkie wojsko, albo wiele ich ex voto (wskutek ślubowania) i chleba nie jedli z wielką ochotą idąc na nieprzyjaciela. Nazajutrz znowu weszli do zamku ci, którzy z nami spali Smoleńsczanie, a wojsko w wielkim pokoju zwróciło się do obozu, bo nieprzyjaciel ani się pokazał z ostrożkow swych. W tej drugiej części piechoty wojska piechoty rannej jest po trosze, zabitych niewielum widział. Roty usarskie nie potykały się, bo i patrzeć z dala nie mógł na nie nieprzyjaciel, zaraz z pola uciekła Moskwa, skoro się ku nim pomknęli usarze. Znaczny rotmistrz albo pułkownik tu zginął p. Szmeling, a podobno steraphi (?), jeśli Pan Bóg jemu nie dał światła z nieba, niedobrze. O straconych w tej bitwie i potrzebie nie masz nic pewnego, jedni mniej, drudzy więcej liczą, najwięcej pięćset kładą, ale ja temu nie wierzę. Tom tylko nadmienił, com słyszał albo widział. Także o nieprzyjacielu pobitym nie masz też pewnej wiadomości. Przedało się wiele nieprzyjaciół i pojmanych jest dostatek."

"Regiment królewica JMci Kaziemierza,
bo się drugie ociągały, z ochoty i rozkazania
samego królewica JMci wszedł do Smoleńska"


Jak widać wojsko królewskie zagnało nieprzyjaciela do ostróżka nie dając mu działać przeciw wsparciu obrońców miasta. Niestety samego ostróżka nie udało się zdobyć bo jak w innym opisie czytamy "jako tu u nas czasem nieporządek być musi i w najlep­szą okazyją, kiedy beło dalej na zatrwożonych w ostro­gu nacierać, kul i knotów nie stało". Król zdecydował się z całym wojskiem pozostać na noc pod ostróżkiem Mattisona, by nazajutrz przez Bramę Królewską wprowadzić do miasta wsparcie dla obrońców, czyli regiment królewicza Kazimierza i zaopatrzenie w postaci prochów, knotów i pieniędzy. Przy czym nie obyło się beż żenującej sytuacji którą przytoczę:

"tamże i Król JM sam mężnie nastę­pował, lubo barzo z dział najwięcej naszych rażono, jednak Król JM tuż zaraz za piechotami następował, która tak się beła blisko pod ostrogiem z nieprzyjacie­lem zwarła, że długo nic ich w ogniu i dymie widać nie było. Za pomocą jednak Bożą, w półtoru godzin z wiel­ką szkodą swoją beł nieprzyjaciel z całego placu spę­dzony i w ostrogu się zawrzeć musiał, a nam zaś snać, jako tu u nas czasem nieporządek być musi i w najlep­szą okazyją, kiedy beło dalej na zatrwożonych w ostro­gu nacierać, kul i knotów nie stało, za czym piechota bez nich do szturmu trudno następować miała i takeśmy onego ostrogu dnia tego zaniechać musieli. Jednak na tym pierwszym wstępnie dosyć się z łaski Bożej sprawiło, że się Smoleńskowi oblężonemu w ten czas pieniędzy, prochów i innej armaty, także i ludzi dodało. Prochu beczek 50, a cztery wozy knotów. Regiment królewica JMci Kazimierza, bo się drugie ociągały, z ocho­ty i rozkazania samego królewica JMci wszedł do Smo­leńska, bez żadnej wymówki spectante hoste most do Smo­leńska przechodził, a drugie się regimenty z swemi oberszterami sromotnie o to targowały. O czym bełoby siła pisać, ale czasu i bezpieczeństwa takiego nie masz. Kie­dy regiment ten królewicza JM wchodził do Smoleńska, stały dla obrony jego i co prowadzili wozów armatnych z obu stron dla obrony pułki nasze, jeśliby co nieprzyja­ciel przeciwko temu pułkowi tentować chciał, ale lubo i pułki nieprzyjacielskie gęsto wszędzie około w spra­wie stały, nic nie śmieli tentować ani z ostrogów, mimo które blisko pułk ten królewicza JMci szedł, wypadali i tak spectante et attonito hostili exercitu wszedł ze wszystkim cało do Smoleńska ten pułk królewica JMci."

Kareta Królewska
"Król JM w karecie, a my przy koniach swych nocleg odprawieliśmy"
ryc Wilhelm Hondius


Szczęśliwie wszystko zakończyło się dobrze i załoga Smoleńska mogła żywić nadzieję na szybkie zniesienie oblężenia.

środa, 15 czerwca 2016

15 Iuni - czas spędziliśmy na grze w karty.


Karty wykonane na wzór kart Marcina Skorupki
wykonała Gloria

Król zdążał pod Smoleńsk. Wiedząc że wojsko jeszcze się zbiera i nie musi zbytnio spieszyć się z odsieczą umilał sobie podróż na różne sposoby. Jednym z nich była gra w karty. O to co pisze Kanclerz wielki litewski:
"15 czerwca Dzień ten przeznaczono na wypoczynek; czas spędziliśmy na grze w karty. Ja, przy sprzyjającej fortunie, uszczknąłem pieniędzy,i królowi, i królewiczowi Kazimierzowi."

Niestety nie wiemy w jaką grę grali, ale w XVII wieku dosyć popularną grą była Pikieta, dlatego zamieszczam jej historię i zasady:

PIKIETA

Jedna z najstarszych gier karcianych pochodząca z Francji i według niektórych źródeł znana tam już pod koniec XIV wieku jako ronflé i cent. Zasady gry stworzył rzekomo Etienne de Vignolles (kawaler la Hire), towarzysz walk Joanny d'Arc. Pikieta rozpowszechniła się we Francji w XV wieku; szczyt popularności osiągnęła w XVIII wieku, gdy stała się znana w całej Europie. Obowiązujące do dzisiaj zasady gry i jej zapisu ustalił Charles Picąuet z Troyes. Nazwa gry pochodzi od jego nazwiska.

W Polsce pikieta w XIX wieku uważana już była za grę dawną, znano różne warianty gry: rummelpikietę, pikietę z rubikonem, rozbójnicką, normańską, cesarską, pisaną, „a la poule". W Rosji pikieta znana jest jako gra w „kogucika".

Karty (pisane) krakowskiego kartownika
Marcina Skorupki 1595r

Rekwizyty :

Talia tak zwana pikietowa (talia "polska" 32 karty, od asów do siódemek). Starszeństwo kart od asa do siódemki. Wartość punktowa kart: as — 11, figura i dziesiątka — 10, blotki — według ilości oczek. Nie ma koloru atutowego.

Zasady gry:

Pierwszego rozdającego wyznacza się przez losowanie. Rozdaje się po dwie karty. Każdy z graczy otrzymuje dwanaście kart. Pozostałe osiem kart rozdający rozdziela na dwa zakryte talony: pięcio kartowy (tak zwany talon przeciwnika) i trzy kartowy (tak zwany talon rozdającego).

Jeżeli któryś z graczy ma w ręku tak zwaną „carte blanche" (zestaw kart bez figur, bez żadnego króla, damy ani waleta), otrzymuje od razu dziesięć punktów premii.

Wymiana

Wymianę kart rozpoczyna przeciwnik rozdającego. Ma on obowiązek wymienić co najmniej jedną z kart w ręku na jedną z kart swego talonu. Może wymienić do pięciu kart (cały talon). Jeśli wymienia mniej niż pięć kart, pozostające na stole po wymianie karty swego talonu ma prawo podejrzeć.

Rozdający nie ma obowiązku wymiany. Może wymienić tyle kart, ile pozostało na stole (trzy ze swego talonu oraz te, które w swoim talonie pozostawił przeciwnik). Karty nie wymienione ma prawo po wymianie podejrzeć (poza tymi, które zrzucił przeciwnik).

Licytacja

Licytację rozpoczyna przeciwnik rozdającego.

Licytacja polega na kolejnym zgłaszaniu posiadanych w ręku długich kolorów, sekwensów i kompletów.

Ten z graczy, który ma najdłuższy kolor, otrzymuje za niego punkty - tyie punktów,, ile kart w kolorze. Je^ obydwaj gracze mają kolory tej samej długości, wygrywa w licytacji i zdobywa punkty za kolor ten z graczy, którego kolor ma wyższą wartość punktową (większą sumę oczek wszystkich kart w kolorze).

Następnie licytuje się sekwensy. Mają one swoje specjalne nazwy, wywodzące się z łaciny: sekwens ośmio kartowy (pełny kolor) — oktawa, siedmio kartowy — septa, sześcio kartowy — seksta, pięcio kartowy — kwinta, cztero kartowy — kwarta i trzy kartowy — terc.

Ten z graczy, który ma najdłuższy sekwens, otrzymuje za niego punkty. Za oktawę — 18, za septę — 17, za sekstę — 16, za kwintę — 15, za kwartę — 4, za terc — 3. Jeśli obydwaj gracze mają sekwensy tej samej długości, wygrywa w licytacji ten z graczy, którego sekwens rozpoczyna się od wyższej karty. Najstarszy sekwens, od asa, nosi dodatkową nazwę „major" (terc major, septa major).

Ten z graczy, który wygrał licytację sekwensów, zdobywa punkty nie tylko za sekwens wygrywający, lecz i za wszystkie inne, słabsze sekwensy w ręku.

Następnie licytuje się komplety: trzy lub cztery jednakiej wysokości karty w ręku. Ten z graczy, który ma najstarszy komplet, otrzymuje punkty. Za komplet cztero kartowy — 14, za komplet trzy kartowy — 3.

Każdy komplet cztero kartowy jest starszy od każdego kompletu trzy kartowego. Jeśli komplety są tej samej długości, w licytacji wygrywa komplet złożony z wyższych kart.

Ten z graczy, który wygrał licytację kompletów, zdobywa punkty nie tylko za komplet wygrywający, lecz i za wszystkie inne, słabsze komplety w ręku.

W licytacji kolorów, sekwensów i kompletów biorą udział wszystkie karty w ręku. Każda karta może być jednocześnie częścią koloru, sekwensu i kompletu.

Jeżeli w licytacji wzięły udział wszystkie karty gracza (każda z nich była częścią koloru, sekwensu lub kompletu), gracz otrzymuje 20 punktów premii za tak zwaną „carte rouge".

Jeżeli w licytacji któryś z graczy zdobędzie w sumie 30 punktów lub więcej, kontrpartner zaś nie zdobędzie ani jednego punktu, wygrywający licytację zdobywa dodatkowo 60 punktów premii.

Rozgrywka

Pierwszy wychodzi przeciwnik rozdającego. Nie ma koloru atutowego. O wzięciu lewy decyduje starszeństwo kart. Jest obowiązek dorzucania do koloru. Nie ma obowiązku przebijania starszą kartą.

Za każde wyjście ten z graczy, który wychodzi, otrzymuje jeden punkt (za wyjście, nie za wzięcie lewy!). Za ostatnie wyjście zdobywa się dwa punkty.

Rozgrywkę wygrywa ten z graczy, który weźmie więcej niż połowę lew. Za wygraną rozgrywkę (za siódmą lewę) otrzymuje się 10 punktów.

Jeśli w toku rozgrywki któryś z graczy zdobędzie 30 lub więcej punktów (łącznie z poprzednio otrzymanymi punktami za licytację), kontrpartner zaś nie ma ani jednego punktu, wygrywający otrzymuje dodatkowo 30 punktów premii. Premia ta oczywiście nie obowiązuje, gdy gracz otrzymał już uprzednio premię w licytacji za przekroczenie 30 zdobytych punktów.

Obliczenie otrzymywanych punktów prowadzi się zarówno w licytacji, jak i w rozgrywce na bieżąco.

Wygrywa ten, kto w sumie, w licytacji i w rozgrywce, zdobył więcej punktów. Wygrywającemu dolicza się za wygraną dodatkowo 100 punktów premii.

Pełna partia pikiety składa się z czterech rozdań; każdy z graczy rozdaje karty dwukrotnie.




Inna pikietę możemy odnaleźć w połowie XVII wieku. To satyryczne dziełko "Wesołe Echo Pikiety Woienney, y Lamentowney Dumy Karola Gustawa Krola Szwedzkiego " Tak to anonimowy autor porównał historię najazdu szwedzkiego na Rzeczpospolitą, do modnej ówcześnie gry karcianej. O tym może kiedy indziej.

piątek, 10 czerwca 2016

9 Juni 1595 - Narodziny Władysława

Dnia 9 czerwca minęła 421 rocznica narodzin Władysława Wazy przyszłego króla. Przyszedł na świat w królewskim pałacu w Łobzowie nieopodal Krakowa. Historia królewskiej rezydencji może być odbiciem historii Rzeczypospolitej. Założona przez Kazimierza Wielkiego przez lata była zameczkiem, potem pałacem ogrodami królewskimi. Posiadłość lata świetności przeżywała w pierwszej połowie XVII wieku.

Widok Łobzowa w początkach XVII wieku


Miejsce to często odwiedzał ojciec Władysława Zygmunt, sam ponoć doglądając drzew sadu i innych roślin.
Kres świetności rezydencji jak większości polskich zamków i rezydencji to 'Potop" szwedzki. Szwedzi splądrowali wnętrza pałacu. Jan III Sobieski próbował przywrócić świetność królewskiej rezydencji. W czasie wyprawy wiedeńskiej mieszkała tam i oczekiwała wieści Maria Kazimiera wraz z dziećmi.
Jednak 100 lat później Stanisław Staszic tak pisał o tym miejscu "Wspaniały ogród, w którym stały jeszcze owe starożytne lipy i dęby, ręką (...) monarchów sadzone (...) i te (...) szacowne drzewa wycięto, by na ich miejscu zasadzono kartofle i czwikłę" 

Widok Łobzowa w ruinie.


W XIX wieku już pod zaborami utworzono tam szkołę kadetów. W czasach II Rzeczypospolitej mieściła sie tam szkoła podchorążych, a dziś gospodarzem jest Politechnika Krakowska.

środa, 1 czerwca 2016

"Wypadek hetmana Radziwiłła"

Na początku czerwca król niespiesznie zdążając do Smoleńska przebywał w Grodnie. Tam dotarła do niego niepokojąca wiadomość o hetmanie Radziwille:

"Rozpoczęliśmy miesiąc w Grodnie. Ja (Albrycht Stanisław Radziwiłł) często, a nawet codziennie miewałem audiencje u króla, omawiając wojnę moskiewską i listy przynoszone z obozu. Poruszył króla wypadek hetmana Radziwiłła, który dokonawszy szczęśliwej wyprawy przeciw Moskwie, został tknię­ty paraliżem. Bał się król, by nie zrodziły się różne niepokoje i rozruchy wśród wojska, bo byle sposobność zwykła podniecać żołnierzy niespo­kojnych i niekiedy niecierpliwych z powodu niedostatków. Często odbywały się prywatne posiedzenia, w których brali udział niektórzy z senatorów, bo przybyli i biskup wileński, i podskarbi koronny, i marszałek nadworny litewski, i kasztelan miński, i podskarbi litewski."

A tak pisze o tym w swoim diariuszu Jan Moskorzowski:

"Dnia 24 Maja Xią­że Pan Het­man, po­pra­wy żad­nej na zdro­wiu nie czu­jąc, ex con­si­lio me­dy­ków i za proś­bą i per­sva­zią wszyt­kie­go woj­ska wy­je­chał z obo­zu do Ko­py­si, re­di­tu­rus byle zdro­wia po­ra­to­wał. W woj­sku zo­sta­wił na swym miej­scu P. Ja­kó­ba Ma­da­lań­skie­go, Woj­skie­go Mści­sław­skie­go, człe­ka ry­cer­skie­go i od­waż­ne­go a……. Re­gi­men­ta­rzo­wi woj­sko­we­mu przy­dał w nie­byt­no­ści swej Pana Jana Mo­sko­rzow­skie­go, przez któ­re­go szły wszyst­kie in­struk­tie woj­sko­we, con­si­lia het­mań­skie, ten sej­mom wszyt­kim i re­bus ge­ren­dis in­te­re­rat."

Smoleńskie potyczki.

Jak czytamy dla 48-mio letniego hetmana polnego trudy kampanii zimowo wiosennej były zbyt ciężkie. W tym czasie wielokrotnie, uszczuplając swoje siły wyprawiał zaopatrzenie i posiłki dla załogi smoleńskiej. Uprzykrzał życie Moskalom, czyniąc na nich wypady, zasadzki rwał nieprzyjacielskie wojsko. Wysyłał większe podjazdy by jak przypadku Mścisława chronić inne miasta i ziemię litewską przed szechinowymi incursiami.
Musiał jakiś czas odpocząć. W toku późniejszych relacji w skutek różnych wydarzeń paraliż szybko ustąpił, ale o tym później.

piątek, 20 maja 2016

17 Mai 1633 - "Dotarliśmy do granic Litwy"


Jakiś czas temu zamieściłem opis królewskiej podróży do Tykocina. Zaraz potem król miał jechać dalej przez Grodno do Wilna. Oczywiście musiał przekroczyć granicę Korony i Litwy. Tam odbywał się rytuał zmiany urzędników przy osobie króla. Tak się to odbyło 17 maja 1633 roku:


Marszałek Wielki Litewski Jan Stanisław Sapieha


Fragment mapy Gerritsza Blaeua

"Dotarliśmy do granic Litwy. Starym zwyczajem imieniem wszyst­kich powitał króla Sapieha, marszałek litewski. Nastąpiła zmiana wszystkich urzędników, należne im obowiązki przejęli Litwini, ale życzliwość króla skłaniała się bardziej do Polaków, bowiem nie brakło przykładów zachowywania przez nich tutaj prerogatyw niektórych urzędów. Widać zaiste i w tym przypadku, i zawsze, że jak najbardziej prawdziwe jest zdanie, iż król Polski tyle może, na ile jest łaskawy. Może do woli zmieniać wszelkie zarządzenia."


Mapa Litwy z początku XVII wieku. Widać narysowaną granicę.
Król przekraczał ją gdzieś między Knyszynem w Koronie a Sokółką na Litwie.



wtorek, 9 lutego 2016

Universał o wybrańce do Dzierżawców Dóbr Mohilewskich

Trzeci ostatni list w sprawie mohylewskich wybrańców. Tym razem Król nakazuje dzierżawcom nie przeszkadzać rotmistrzowi Mamoniczowi, a jak "naprędzej" ludzi "porządnie wyprawowali". Jak widzimy Król dokładał wszelkich starań by różne jednostki w tym wybrańcy jak najszybciej byli formowani i odsyłani pod Smoleńsk. Zapewne przewidywał niechęć dzierżawców do wyprawiania chłopów, którzy byli jeszcze potrzebni w pracach gospodarskich.

"Universał o wybrańce do Dzierżawców
Dóbr Mohilewskich

Władysław IV
Wszem wobec y każdemu z osobna komuby o tem wiedzieć należy
zato a mianowicie dzierżącym naten czas  dóbr Naszych Mohilewskich
wszytkim in genere exspcie. Tudziesz też y poddanym naszym
tamesznym wskazujemy abyście bez żadnego omieszkania y zwłoki
wybrańce podług dawnych zwyczaiów y porządków urodzonemu
Stephanowi Mamoniczowi Rotmistrzowi Naszemu wybierać pozwolili
y wydawali żadnej nudności w tym nie czyniąc podług listu naszego
przypowiedniego pomienionemu Urodzonemu Rotmistrzowi
Naszemu od Nas danego onych iako naprędzey porządnie
wyprawowali tak aby kązdy Pachołek bez barwy y muszkietu
siekierę, szablę y Rydel brał, dziesiątek zaś każdy taczek dwie
świdry dwa dłota dwoje. Inaczej spowinności swey y podwinami w Prawie
opisanemi krórebyśmy na Wier. W. bez żadnegorespektu
y folgi extensdinwać kazali nieuczynicie."


Tu za pozwoleniem kolegów zareklamuję ciekawą inicjatywę Projekt Chłop. Tak powinna wyglądać wesoła, pełna zapału do pracy dziesiątka wybrańców urodzonego Rotmistrza Stephana Mamonicza.

Pachołek bez barwy y muszkietu, siekieę, szablę y Rydel brał
dzisiątek zaś każdy taczek dwie, świdry dwa, dłota dwoje.


sobota, 6 lutego 2016

"Die 3 Februarii Cały dzień do Moskwy z dział bito"

"Die 3 Februarii
Cały dzień do Moskwy z dział bito od nas, a że jest pewna wiadomość, iż już Moskwa nie traktować, ale uchodzić chce, wytrębowano pod gardłem, aby się z derewni pacholikowie, co na przystawstwach są, do obozu jako najprędzej zjeżdżali.

Die 4 Februarii
Także z dział bito i bardziej znać i więcej dział ku stanowisku JKMci wyrychtowali, bo dziś dwie kule padły tuż podle izby Jego Królewskiej Mci, a inne różno i gęsto po obozie lecą."

Od końca października pod Smoleńskiem toczyła się wojna oblężnicza. Głównym jej aspektem był wzajemny ostrzał pozycji przeciwnika. Z ustaleniem czym dysponowała Moskwa nie mamy problemu. Wszystkie zdobyte na nich działa, zostały skrupulatnie spisane i umieszczone w diariuszu. Niestety z powodu skąpości źródeł nie znamy dokładnej ilości i charakterystyki dział użytych przez wojska polsko-litewskie. Jednak trochę informacji możemy zebrać i od czasu do czasu będę je uzupełniał. W jednym z diariuszy odczytujemy wzmiankę o dostarczeniu 4 listopada 1633 roku „trzech półkartaun z moździerzami niektóremi”, które z Mohylewa przywiózł wojewoda Smoleński Aleksander Korwin Gosiewski. 

Szkic pół kartauna z
"Archelia, to jest nauka i informacja o strzelbie
i o rzeczach do niej należących"
Wiemy też, że cześć ciężkich dział z twierdzy smoleńskiej przetransportowano i ustawiono naprzeciw obozów moskiewskich. W styczniu pan Plater dostarczył wcześniej zamówione ciężkie działa. Dzięki ciągłemu wzmacnianiu siły artylerii strona polsko litewska osiągnęła przewagę i mocno doskwierała Szeinowi i jego żołnierzom o czym mozna przeczytać też tu. Dziś trochę o półkartaunach.

Szkic półkartauny z "Archiley Kriegskunst" J.J. Wallhausena
Diego Uffano w swym dziele „Archelia …” tak opisuje te działa:
„PułCartauna, wyrzuca 24 funt żelaza, bierze 16 funt prochu prostego albo 12 funt najlepszego, iest na 19 albo na 20 Calibr które 10 albo 10 ½ stop czynią długą, waży 43 cent, niesie wedle pospo narychtowania 850 pod wagę 425 y ponaw elevatiey 3070 kroków”
Działo miało kaliber około 150mm, długość około 2,85-300 cm wagę około 1700-2000kg. 
„Archelia …” Diego Uffano jest tłumaczeniem książki z języka niemieckiego. Na okładce polskiego wydania znajduje się Władysław IV i szkic oblężenia Smoleńska. Taki ciekawy dodatek nawiązujący do tematu bloga.

Okładka "Archelia, to jest nauka i informacja o strzelbie
i o rzeczach do niej należących" Diego Uffano