niedziela, 4 listopada 2018

"Spisek Prochowy" po wileńsku


Jak wiadomo w nocy z 4 na 5 listopada 1605 roku odkryto tzw Spisek Prochowy. Działo się to w Londynie w dalekiej Anglii. Spisek miał na celu zabić króla i wielu przedstawicieli szlachty i duchowieństwa protestanckiego. Do dziś jet to jeden z bardziej znanych faktów z historii Anglii, wielokrotnie przytaczany we współczesnej pop kulturze.

Londyńscy Spiskowcy
I w naszej historii mogło dojść do podobnego zdarzenia.
W Wilnie parędziesiąt lat później, ktoś wpadł na pomysł by wysadzić beczki z prochem pod wieloma osobistościami królewskiego dworu, zgromadzonymi w jednym miejscu. Działo się to 28 czerwca 1633 roku gdy rozpoczęła się pewna uczta.
Tak to zdarzenie relacjonuje Albrycht Stanisław Radziwiłł:

"Król tymczasem był zajęty udzielaniem senatorom audiencji. Tego dnia marszałek[1] zaprosił nas na ucztę. Przybyli liczni stołownicy, różne kobiety, hałas, żadnego porządku, dla niektórych piec zamiast stołu, jedzenia tak skąpo, że żołądek bardziej kpiną niż potrawą się napełniał. Marszałek w prawdziwym szaleństwie, na które cierpiał, groził, że teraz nadszedł czas, by podłożyć proch strzelniczy, bo to będzie zabawa, gdy otworzy się tyle wakancji, jeśli okaleczeni pofruniemy bez skrzydeł. Żart ten nie podobał się, tak że poszliśmy do domu zwarzeni, a później odkryło się, iż pod podłogą były złożone dwie beczki prochu." 

Marszałek Jan Stanisław Sapieha

Co ciekawe miesiąc wcześniej A.S. Radziwiłł wspomina, że: "Marszałek Sapieha podejmował wesołą ucztą cały dwór", nie wspomina o bałaganie, brakach w jedzeniu, czy beczkach pod podłogą ;)


[1] - Jan Stanisław Sapieha syn Lwa Sapiehy wojewody wileńskiego, hetmana wilk litewskiego.

niedziela, 24 czerwca 2018

24 czerwca 1649 roku na świętego Jana w Warszawie - Tecum et pro te


Wcześniej wspominałem o poświęceniu sztandaru i broni na wyprawę smoleńską.
Dziś chciałem przypomnieć inne poświęcenie sztandaru i broni na inną wyprawę, wyprawę Zborowską z 1649 roku gdy Rzeczpospolita w wielkiej opresji była. W ten dzień, dzień swojego patrona Król Jan II Waza podjął wyprawę przeciw Kozakom.


Chorągiew Nadworna Jana II Wazy
z Najświętszą Panną z Dzieciątkiem.

W diariuszu Ekspedycyjej Zborowskiej zapisano: 
"Ruszył się tedy  Król JM. z Warszawy na tę ekspedycyją 1649 die apostolico sancti Ioannis to jest 24 junii, wziąwszy benedykcyją od legata, który chorągiew, tak i broń Królowi JM. poświęcał."

wizerunek herbu Króla Jana II Kazimierza Wazy


W Rejestrze pocztów pod ekspedycyją zborowską 1649 r. zamieszczony jest szczegółowy opis chorągwi, kto ją trzymał w czasie uroczystości:

"Naprzód gdy Król JM. na tę brał się ekspedycyją i wyjeżdżać miał, w kościele warszawskim peragendo, sacrum benedictionem od legata de Torres brał, na dzień świętego Jana, który chorągiew nadworną i broń poświęcał, turkusową, kitajkową; na jednej stronie krzyż wielki, kawalerski, żółty, kitajkowy. We środku tego krzyża Najświętsza Panna z Dzieciątkiem, subscriptio haftowana sub tuo praesidio. Na wierzchu u krzyża tecum et pro te, na drugiej stronie krzyż biały, wielki kawalerski, kitajkowy. We środku krzyża herby królewskie haftowane żółto z bławatów i sznurów jedwabnych. Trzymał przy benedykcyjej chorągiew pod niebytność naznaczonego do tej chorągwi chorążego jmp. Gembicki krajczy koronny. Przyszedłszy tedy pod Sokal chorągiew tę JKM. podnieść kazał, z którą dla małości pocztów dotąd zatrzymywał się. Porucznikowstwo dawszy jmp. Mikołajowi Gniewoszowi z Olekszowa staroście radomskiemu veterano militi, a chorąstwo panu Jakubowi z Michałowa Michałowskiemu wojskiemu lubelskiemu. O te officia były wielkie konkurencyje wielu."

wizerunek Najświętszej Panny z Dzieciątkiem

Chorągiew nadworna służyła jeszcze w trakcie wyprawy Króla w 1651 roku na pola pod Beresteczko. Świadczy o tym tytułowy wpis "Regestr dworzan JKM. pocztów pod chorągiew benedykowaną, turkusową, adamaszkową, podwiedzionych w Warszawie, w Lublinie i pod Sokalem - na wyprawę berestecką 1851 r."


Chorągiew Nadworna Jana II Wazy z herbem króla.


Jak widać na zdjęciach zachowanej chorągwi nie widać już dziś napisu nad krzyżem "Tecum et pro te" (z Tobą i za Ciebie). Taki napis zachował się na chorągwi nadwornej Zygmunta III Wazy.


Chorągiew Nadworna Zygmunta III Wazy.

Ciekawą wzmiankę o dniu poświęcenia sztandaru zamieścił nieoceniony Albrycht Stanisław Radziwiłł. Wspomniał: 
"Król 24-go, w dzień poświęcony św. Janowi, zawiesiwszy w świątyni Św. Jana chorągwie świeżo przywiezione po klęsce Kozaków, udał się z Warszawy na Pragę."

Jak widać na kanclerzu sama uroczystość nie zrobiła wrażenia i nie opisał jej. Jednak opisął udekorowanie zdobytymi sztandarami kościół pod wezwaniem świętego Jana. Jakże piękni eby mogła wyglądać nasza obecna katedra.

środa, 9 maja 2018

9 maja 1633 roku - poświęcenie chorągwi

Przedstawienie chorągwi z plafonu w Kielcach
Przed tak poważną wyprawą wojenną, na którą sam król Władysław ruszał, 9 maja w kościele (zapewne św Jana) poświęcono chorągiew nadworną królewską. Dosyć lakonicznie o tej uroczystości pisze w swoim pamiętniku Albrycht Stanisław Radziwiłł Kanclerz Wielki Litewski.

"9 maja
Po obiedzie, koło godziny pierwszej, król poszedł do kościoła, a po poświęceniu chorągwi i błogosławieństwie, wsiadłszy na statek, przeprawił się przez Wisłę i następnie udał się kolasą do Okuniewa. Ja pospieszyłem za nim i przenocowałem w Radzyminie, 4 mile od Warszawy."



Chorągiew Nadworna Królewska Jana II Kazimierza Wazy
Niestety wizerunek czy opis chorągwi nadwornej królewskiej Władysława IV nie jest znany.
Być może chorągiew wyglądała tak ja ta, namalowana na plafonie w Zamku Biskupów Krakowskich w Kielcach. Malowidło przedstawia wizytę posła tatarskiego i w tle stoi chorągiew husarska. Nad nią łopocze karmazynowa chorągiew z białym orłem w koronie.

Chorągiew Nadworna Królewska Zygmunta III Wazy


W szwedzkich zbiorach jest chorągiew z imieniem króla Władysława IV i datą 1636. Chorągiew ta i chorągiew nadworna Jana II Kazimierza mają wspólna cechę. Herb królewski ma ten sam motyw, prócz snopka Wazów pojawia się herb Habsburgów.

Chorągiew w zbiorach szwedzkich z imieniem Władysława IV





poniedziałek, 16 stycznia 2017

Die 15 Januarii "Przy haśle wytrębywano ..." czas, czas goni nas


"Die 15 Januarii

Przy haśle wytrębywano, aby od północy wszyscy beli gotowi i konie siodłane mieli obawiając się, aby Moskwa czego nie tentowała na Wodokrzcze."


Zegar kaflak ze zbiorów Zamku Królewskiego w Warszawie


W tym fragmencie diariusza smoleńskiego są zawarte ciekawe informacje. Informacje o czasie i porządku czasowym doby. Dziś wszyscy mamy zegarki, albo inne przyrządy mierzące i podające czas jak telefony, tablety itp. Kiedyś zegarki były towarem luksusowym i dokładne określanie godzin było utrudnione. W mieście pomocny był zegar ratuszowy, w obozie wojskowym czasem zarządzał wódz wojska i jego oficerowie. Oczywiście podstawowym regulatorem był wschód i zachód słońca. Noc była czasem odpoczynku, ale i wzmożonego czuwania wart. Przed zapadnięciem zmierzchu, około godziny przed, podawano hasło i parol na nadchodzącą noc i przy tej okazji przekazywano rozkazy. W cytowanym tekście podano rozkaz do gotowości oddziałów, siodłaniu koni. O północy wszyscy mieli być przygotowani. Po wydaniu hasła i rozkazów "wytrębywano hasło" i od tego momentu wprowadzano w obozie zaostrzony reżim, ograniczano nocne wizyty i spotkania towarzyskie, wprowadzano środki ostrożności. W 17 wieku nazywano to "wytrębywanie hasła", "hejnał wieczorny", potem w XVIII wieku zaczęto tę czynność nazywać "wybiciem capu" lub "capstrzykiem". W czasie nocy drugim stałym elementem czasu była północ, zwana też "szarwchem". Wtedy następowały zmiany wart, czasami wprowadzano sygnał dźwiękowy grany na trąbce lub bębnach.

Muzykańci

sobota, 24 grudnia 2016

Upominki 24 grudnia 1633 roku

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia wszystkiego najlepszego od Rodziny Rejf. Wielu duchowych przeżyć, zgody i spokoju. Wielu wspaniałych upominków od św. Mikołaja
Ode mnie mały upominek w postaci listu Władysława IV do podskarbiego wielkiego koronnego Jana MIKOŁAJA Daniłowicza ;)

"Władysława IV do Jana Mikołaja Daniłowicza (podskarbi wielki koronny), obóz na Bohdanowej Okolicy 24 XII 1633
A iż wiemy, jako są ścisłe natenczas rationes skarbu Rzeczypospolitej i naszego, których nie radzibyśmy nowem wydatkiem bardziej obciążali, kiedy jednak uważamy potrzebę Rzeczypospolitej, jako dla niej zdrowia naszego nie żałujemy, tak i pieniędzy, któremi by się jej bezpieczeństwo zasłoniło, żałować nie możemy. Z omieszkania tak długiego w odprawie posłów tatarskich obawiamy się, o czym nam też wiadomości przychodzą, aby urażone pogaństwo nie chciało państw naszych na przyszły rok wojować, a zwłaszcza jeśliby Abaza pasza chciał dalej co hostile moliri przeciwko państwom naszym. Zaczym zdało się nam posłać też do cara posłańca naszego stwierdzając i tę przyjaźń zaczętą, która posłaniem wojsk po dwakroć do Moskwy oświadczył, i zamysły jego, jeśliby jakie niechętne przeciwko państwom naszym miał rozrywając. Przeto jeśliby zdanie J.W. kasztelana krakowskiego, na które się w tej mierze referujemy, nastąpiło takie, żeby skarbu posłaniec ten mógł mieć prętką odprawę dla prędszego do ordy przybieżenia. A iż pogaństwo to najsnadniej upominkami da się do wszystkiego przywodzić, rozumiemy rzecz być potrzebną, aby się jakie upominki carowi, gałdze i nuradynowi posłało, jako lubo miednice jakie z nalewkami, roztruchany, kubki, bronie jakie, o czym znieś się U.W. z J.W. kasztelanem krakowskimi to , co będzie on rozumiał, weźmi U.W. u kupców na kredyt swój za cztery albo pięć tysięcy, które szczęśliwe będą, gdy niebezpieczeństwa od krajów ruskich stamtąd odwrócą. Nie wątpiemy, że U.W., któremu też na całości krajów ruskich należy, zażyjesz pilnego starania, żeby się tej potrzebie wygodziło."



I tak o to król wrobił podskarbiego Jana MIKOŁAJA Daniłowicza w bycie św. Mikołajem ;) dla Tatarów i kupców.

Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego
w czasie
Świąt Bożego Narodzenia

Życzy


RODZINA REJF

wtorek, 20 grudnia 2016

Moskiewska manipulacja 14 Junii 1634 roku Jassy


Ostatnio sporo manipulacji w naszych mediach tradycyjnych i społecznościowych. I dawniej posuwano się do "manipulacji medialnych". Oto przykład jednej z nich. Na dworze Cara Tureckiego Murada IV, który w owym czasie przebywał w Jassach i szykował się do wojny z Rzeczpospolitą, wydarzyło się swego rodzaju przedstawienie:

"Moskwa krzywoprzysięga i dotąd pobudza Turczyna, aby koniecznie kontynuował wojnę z jednej strony, a oni z drugiej i teraz świeżo byli posłowie moskiewscy. Tatarzyn sam jeden bardzo poraniony przybył do Jas, który był w Moskwie z sołtanem (sułtan, czyli syn chana, Mubarek Gerej w 1633 wyprawił się do Moskwy łupiąc ją aż do rzeki Oki) i bieży wprost do cesarza, każąc się nieść, by też miał w drodze zdechnąć, aby tylko opowiedział cesarzowi tureckiemu, jako wielką szkodę odnieśli Polacy od Moskwy a dotąd nie mają pokoju, a sam K.J.M. poszedł do Wilna. Tak sam rozgłosił pies pogański; nie wiem, jako się przekradł, że sam przybył, ranny, od wojska tatarskiego, które było w Moskwie z K.J.M. Powtarzam i drugi raz, iż nieomylnie pogaństwo ruszyło się z miejsca i ciągnie z wojski na Koronę Polską."


Murad IV sułtan turecki


Tak pisał jeden z nieznanych z imienia i nazwiska "odważnych ludzi w wojsku tureckim", którzy pracowali dla hetmana Koniecpolskiego.
Mamy tu opisane wspaniałe przedstawienie mające ponaglić sułtana do działania, pokazać że Rzeczpospolita jest słaba, a król uciekł z placu boju i schronił się w Wilnie. Można sobie wyobrazić padającego na ziemię, leżącego, broczącego krwią odważnego Tatara, który ostatnim tchnieniem szepce o zgubie Polaków i triumfie Moskwy. Miała to miejsce 16 czerwca 1634 roku, ale jak pamiętamy 13 czerwca 1634 na drugim końcu Europy podpisany został pokój wieczny zwany Pokojem Polanowskim, a negocjacje nad nim trwały już dłuższy czas. To urok czasu bez komórek i facebooka gdzie wiadomości szły tygodniami i Moskwa jeszcze w ten sposób próbowała odwrócić losy. Dziś możemy szybko obnażyć prowokację i manipulację, wtedy trwało to jakiś czas i zdało się że "nieomylnie pogaństwo ruszyło się z miejsca i ciągnie z wojski na Koronę Polską." 
Dzięki szczęściu wojennemu króla i hetmana, ale i dzięki takim "odważnym ludziom" nic z tych planów nie wyszło. Szpiedzy bo tak ich trzeba nazywać, informowali w listach o ruchach wojsk tureckich, oraz o równie ważnych dla kampanii, nastrojach panujących na dworze Cara Tureckiego. W czasie całej kampanii przeciw Abazy paszy, i później w czasie przygotowań do odparcia najazdu Murada IV hetman regularnie dostawał informacje od swoich szpiegów. Dobry dowódca musiał mieć wiedzę o przeciwniku, i umieć ją później dobrze wykorzystać. Hetman Koniecpolski zadbał o to. Pomogło mu to uniknąć najazdu tureckiego i zabezpieczyć południowe granice Rzeczpospolitej.

piątek, 16 grudnia 2016

17 decembris 1633 "List U.W. de data 27 octobris, które miał insze poprzedzić, na ostatku nam przyniesiony"

Tak narzekał król na swoją pocztę, ale cofnijmy się jeszcze trochę w czasie.

27 octobris Hetman Wielki Koronny pisał do króla Władysława IV Wazy "Wywiodłem i ja wojsko W.K.M przeciwko niemu ..." tak, 22 październik, rozpoczęła się bitwa pod Kamieńcem Podolskim.
W liście tym hetman relacjonuje przebieg walk jakie stoczył z Abazy paszą. Działania te dla hetmana i Rzeczypospolitej zakończyły się zwycięstwem i powstrzymały zapędy tureckie.
Wkroczenie Mehmeda Abazy paszy w ziemie ukrainne było inspirowane przez moskiewskiego posła - bo jak możemy przeczytać "Moskiewski poseł jest snać przy nim (przy Abazy), który go coraz upominkami, a jeszcze większymi obietnicami zagrzewa." Działania te miały pomóc wojskom moskiewskim walczącym daleko pod Smoleńskiem. Szczęśliwie po przegranej awanturniczego paszy, cały ten plan upadł .

Te wydarzenia spod Kamieńca Podolskiego są tylko pretekstem do wspomnienia o bardzo ważnym elemencie zarządzania państwem jakim były listy, poczta i kurierzy. Dziś w dobie niczym nie skrępowanej informacji, poczty e-mail, sms-ów, telefonów komórkowych, mobilnego internetu i telewizji jesteśmy wstanie przesyłać wiadomości na żywo, w kilka sekund. Kiedyś nie było to takie proste.

Mapa Litwy z 1609 roku.
Z lektury listów między królem i hetmanem wynika, że listy te trafiały do adresata po około miesiącu. List którego historię opowiem, napisany i zapewne wysłany 27 października z obozu pod Kamieńcem Podolskim do 22 listopada nie dotarł do rąk króla, który przebywał w obozie na Bohdanowej Okolicy pod Smoleńskiem. Tego dnia król wspomina, że przez "niepośpiech wielki Kozaków tych, którzy na poszcie do U.W." ważny list opisujący zwycięstwo hetmana nie dotarł. Król musiał domyśleć się pomyślnych wieści z następnego listu wysłanego przez hetmana umyślnym kozakiem, dnia 5 listopada, w którym opisywał dalszy przebieg kampanii. Czyli ten drugi list szedł od 5 do 22 listopada, 17 dni. Ten drugi list kozak umyślny (w dzisiejszej nomenklaturze - Kurier Pocztex) wiózł dwa i pół tygodnia. "Kozacy posztowi" (w dzisiejszej nomenklaturze - list zwykły) wysłani 27 października nie dowieźli listu w trzy i pół tygodnia. Jak się okazuje nie dowieźli i później, co wynika z dalszej korespondencji. Nie dowieźli i 3 grudnia o czym król informuje hetmana w odpowiedzi na listy z 15 i 20 października (49 i 44 dni), „tego jednak jeszcze nie mamy, którymeś nam U.W. oznajmował o prześciu pogańskim przez Dniestr, czego poszty leniwe są przyczyną”. Dopiero 17 grudnia Władysław IV napisał hetmanowi, że „List U.W. de data 27 octobris, które miał insze poprzedzić, na ostatku nam przyniesiony, czego niedbalstwo i niepośpiech tych Kozaków, którzy z Warszawy do U.W. jeżdżą, których też karać rozkazaliśmy.”  List szedł 51 dni. 
Okazuje się, że listy z Kamieńca Podolskiego najpierw jechały do Warszawy, potem przekazywane były, lub ten sam „Kozak” wiózł je dalej do Smoleńska. Rzut oka na mapę pokazuje, że dystans Kamieniec Podolski - Warszawa - Smoleńsk jest około półtorej razu dłuższy, niż bezpośredni z Kamieńca Podolskiego do Smoleńska. Jednak to tylko na mapie. Bezpośrednia droga z Kamieńca Podolskiego do Smoleńska prowadziła przez dosyć dzikie tereny Polesia i biegu rzeki Prypeci. Mnóstwo bagien, torfowisk, rzek i strumyków utrudniało przejazd. Przekazywanie listów przez Kijów było raczej ryzykowne. Droga z Kijowa do Smoleńska prowadziła zbyt blisko granicy z państwem Moskiewskim. Dystanse są ogromne, między Warszawą a Smoleńskiem około 900 km, dla porównania do Gdańska jest około 300 km. Ci co jeżdżą na inscenizacje do Grolle lub Palmanova mogą to sobie jeszcze lepiej uzmysłowić. Z Warszawy do Grolle, Bourtange czy Palmanova jest około 1050 km, czyli tylko 150 km więcej niż do Smoleńska czy Kamieńca Podolskiego.

Fragment mapa Europy z 1658 roku.
Na mapce zamieściłem główne miasta Rzeczypospolitej, ale i mniejszy Sokal. Jak wynika z korespondencji hetmana Stanisława Koniecpolskiego z Tomaszem Zamoyskim w Sokalu istniał punkt pocztowy "Obiecałeś mi W.M.m.m.P z łaski swej za każdą posztą na Sokal dawać znać ...". Tak więc prócz dużych miast takich jak Warszawa, Kraków, Wilno czy Lwów, niektóre mniejsze miasta też posiadały jakieś punkty pocztowe, gdzie można było zostawiać listy. Za odpowiednią opłatą wożone były dalej. Jakie opłaty? „ze Lwowa do Zamościa groszy 1,5, do Lublina groszy 2, do Warszawy groszy 3”.

W szerszej perspektywie pokazuje to, że król musiał dobrze dobierać sobie współpracowników, którzy w tym czasie działali na dalekich peryferiach Rzeczypospolitej. Przy takich odległościach i ograniczonych możliwościach komunikacji, swoimi decyzjami wielokrotnie musieli sprostać zadaniom od których zależały dalsze losy i bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. Niepowodzenie w walkach z Mehmetem Abazy paszą, zmusiło by króla do innych rozstrzygnięć pod Smoleńskiem.

Na koniec dodam jeszcze by w czasie przedświątecznych wysyłek nie narzekać na dzisiejszą pocztę, że parę dni się spóźni. Co to jest te parę dni w porównaniu z tygodniami. Lepiej usiąść i napisać do kogoś prawdziwy list z życzeniami na święta i wysłać go Pocztą Polską ;) Ma już prawie 460 lat.