Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1634 Januarii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1634 Januarii. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Die 15 Januarii "Przy haśle wytrębywano ..." czas, czas goni nas


"Die 15 Januarii

Przy haśle wytrębywano, aby od północy wszyscy beli gotowi i konie siodłane mieli obawiając się, aby Moskwa czego nie tentowała na Wodokrzcze."


Zegar kaflak ze zbiorów Zamku Królewskiego w Warszawie


W tym fragmencie diariusza smoleńskiego są zawarte ciekawe informacje. Informacje o czasie i porządku czasowym doby. Dziś wszyscy mamy zegarki, albo inne przyrządy mierzące i podające czas jak telefony, tablety itp. Kiedyś zegarki były towarem luksusowym i dokładne określanie godzin było utrudnione. W mieście pomocny był zegar ratuszowy, w obozie wojskowym czasem zarządzał wódz wojska i jego oficerowie. Oczywiście podstawowym regulatorem był wschód i zachód słońca. Noc była czasem odpoczynku, ale i wzmożonego czuwania wart. Przed zapadnięciem zmierzchu, około godziny przed, podawano hasło i parol na nadchodzącą noc i przy tej okazji przekazywano rozkazy. W cytowanym tekście podano rozkaz do gotowości oddziałów, siodłaniu koni. O północy wszyscy mieli być przygotowani. Po wydaniu hasła i rozkazów "wytrębywano hasło" i od tego momentu wprowadzano w obozie zaostrzony reżim, ograniczano nocne wizyty i spotkania towarzyskie, wprowadzano środki ostrożności. W 17 wieku nazywano to "wytrębywanie hasła", "hejnał wieczorny", potem w XVIII wieku zaczęto tę czynność nazywać "wybiciem capu" lub "capstrzykiem". W czasie nocy drugim stałym elementem czasu była północ, zwana też "szarwchem". Wtedy następowały zmiany wart, czasami wprowadzano sygnał dźwiękowy grany na trąbce lub bębnach.

Muzykańci

środa, 6 stycznia 2016

die 6 ian, anno 1634 - Artykuły przesławnej artylerji


Celowanie - artylerzyści według Jacqusa Callota
W obozie pod Smoleńskiem dnia 6 stycznia 1634r wydano "Artykuły przesławnej artylerji" Na rozkaz króla przygotował je i spisał Jan Gothard Plater. Do obozu przybył wraz z działami i artylerzystami, po których został wysłany do Gdańska w grudniu 1632r. I tak przez Królewiec i Wilno dotarł latem pod Smoleńsk. Pod twierdzą był nominalnym dowódcą regimentu piechoty i roty dragoni.
Przytaczam tu Artykuł Pierwszy i Rotę przysięgi "person artylerycznych"

"W obozie pod Smoleńskiem, 6 stycznia 1634 r.

Króla Władysława IV artykuły dla artylerii.

Artykuły przesławnej artylerji oficjerom wyższej i niższej rangi, tudzież i innym do niej należącym personom łaskawie nadane od najjaśniejszego i najpotężniejszego Władysława IV z Bożej łaski króla polskiego w obozie pod Smoleńskiem

die 6 ian, anno 1634.

Artykuł 1, Nadewszystko najjaśniejszemu monarsze i panu, panu Wła­dysławowi IV z Bożej łaski królowi polskiemu, w. ks. litewskiemu, ruskiemu, pruskiemu, mazowieckiemu, źmujdzkiemu, wołyńskiemu, kijowskiemu, inflanc­kiemu etc, szweckiemu, gockiemu, wandalskiemu królowi dziedzicznemu, obranemu carowi moskiewskiemu etc. etc, panu n. m., jako też i Koronie Polskiej, powinniście wszyscy do artylerji należący ofiejerowie i urzędnicy, tudzież pod nią służący ludzie konni i piesi, fajerwerkowie, puszkarze, defensjonarze, rzemieśnicy, pomocnicy in genere wszyscy, należący do artylerji, przyobiecać i przysiąc, iż J. K. Mci i Rzplitej będziecie wiernie, statecznie, życzliwie i ochotnie służyć, o pomnożenie dostojeństwa majestatu i Rzplitej, pomyślnego powodzenia i pożytku pospolitego szczere i żarliwe staranie mieć", względem szkody, uszczerbku i niebezpieczeństwa z wszelką żarliwością prze­strzegać, onym pomoc zastawiać się i zabiegać, poddanych ludzi będących w fortecy, na miejscach otwartych czy tez w obozie nie ciemiężyć, rabować, plądrować abo inszym uczynkiem agrawować, owszem każdemu we wszelkich słusznych sprawach asystować i onego zasłaniać. Jeżeliby jeden abo więcej temu przykazaniu przeciwni byli i wykroczyli w czymkolwiek, takowy każdy według uznania surowo karany ma być."


"Rota przysięgi.
Ja N. N. przyrzekam i przysięgam, iż najjaśniejszemu, najpotężniejszemu monarsze i panu, królowi JMci polskiemu, Władysławowi IV, wielkiemu ks. litewskiemu, ruskiemu, pruskiemu, mazowieckiemu, samogitskiemu, wołyń­skiemu, kijowskiemu i inflantskiemu panu etc, szwedzkiemu, gotskiemu i wandalskiemu królowi dziedzicznemu etc. etc, obranemu carowi moskiew­skiemu, etc. etc,, memu miłościwemu panu, i prześwietnej Koronie Polskiej, wiernie, życzliwie i ochotnie będę służył, n. króla JMci i Rzplitej pożytku i dobra przymnażał, o szkodach, zdradach i niebezpieczeństwach z jak naj­większą pilnością przestrzegał, onych pomagał bronić i poprzedzać według wszelkiej możności mojej i rozumu najdoskonalszego, tak jako poczciwemu, wiernemu urzędnikowi, cejkwartowi, konno i pieszo służącemu, fajerwerkowi, puszkarzowi, pomocnikowi, rzemieśnikowi i wszystkim personom artylerycznym przystoi i przynależy, tudzież na powierzone mi armaty i moździerze, kule, proch, fajerwerki, amunicje, rynsztunki, naczynia szańcowe, konie, wozy i wszystko, co do artylerji należy i w dozorze moim zostaje, pilne miał zawsze oko według rozkazu i ordynansu JMci pana obersztera, ober­sztelejtnanta, cejkmistrza, kapitana, porucznika i cejkwarta, ku dobremu po­żytkowi n. króla JMci i Rzplitej, a nieprzyjacielowi ku wszelki zgubie, szko­dzie i konfuzji, według najlepszego rozumu i wszytkich sił moich ognia dawał, i wszystko, cokolwiek do mnie należy, wiernie wykonywał, także JMci pana obersztera, obersztelejtnanta, we wszystkich przystojnych rzeczach przyzwoicie słuchał, i cokolwiek mi ku dobremu i pożytkowi J. K. Mci i Rzplitej czynić rozkażą, to wszystko ochotnie, bez żadnej wymówki, wypełniał i sprawował, także we wszystkim artykuły przytomne i nienaruszono trzymał i bez wykroczenia sprawował się.

Tak mi Panie Boże dopomóż i słowo Jego ś."

z czasem uzupełnię blog o kolejne artykuły.

Odpalanie działa - artylerzyści według Jacqusa Callota

wtorek, 20 stycznia 2015

Humor francuski i Humor pana Waiera


Jakub Weiher

W czasie oblężenia i odsieczy Smoleńska wielu żołnierzy, a także oficerów obu stron przechodziło do obozu wroga tam szukając bezpieczeństwa. Podobnie stało się w regimencie Jakuba Weihera. Jeden z oficerów, Francuz z pochodzenia (będę próbował ustalić któż to mógł być) nie wiedzieć czemu po udanej odsieczy miasta i po udanym osaczeniu wojsk Szeina zdecydował się przejść do obozu moskiewskiego i tam służyć. Taki miał humor. A tak to było w styczniu 1634 roku:

"Miały być dwie imprezy w tym tegodniu nasze, nie zdało się jednak inszym Ichm., aby to beła potrzebna, zwłaszcza iż nieprzyjaciel myśli ustępować, raczej zatrzymać siły natenczas całe, gdyby ustępować mieli. Nabawił nas sam w obozie różnych diskursów Francuz, który przy p. Waierze czas niemały beł, i którego sam Król JM kommendował beł p. Waiherowi, ten, aby humor swój francuski i zdradę ukazał, przedał się do Szejna, będąc dobrze wiadomy wszystkich rzeczy naszych obozowych, a to zażył p. Waier na niego stratagema takiego. Miał Moskala jednego, którego darował wolnością i dał mu jeszcze 10 aureos, aby za wróceniem się swoim do ostrogu moskiewskiego kartkę od p. Waiera pilną Francuzowi temu oddał, w której do niego napisał: Segnior o francusku, że się dziwuję, iż mi nie dawasz znać, jakoś mi obiecał, o zamysłach i dostatkach i uchodzeniu nieprzyjacielskim, przeto pospieszaj się prędko do mnie. Moskal nie szukając Francuza a rozumiejąc, iż się tym Szejnowi przysłuży, nie bywając u Francuza oddal onę do niego kartkę należącą samemu Szejnowi, którą gdy z francuskiego przetłumaczono Szejnowi, wzięto Francuza, nuż go knucić, „zmienniku worze, takeś to choteł uczynić", i tak go okowano, rad by nazad umknął e periculo, ale trudno. Wczorajszy Anglikowie, których kilka pojmano, w swych konfessatach zeznali, że przeszłej soboty za poduszczeniem tegoż Francuza, Moskwa ea intentione wojsko z obozu wywiodła bela, aby beli na obóz nasz uderzyli w nocy, nie przyszli jednak do tego, zasadzką pana Butlera ustraszeni, który trafunkiem , chcąc też jakąś imprezę przeciwko Moskwie uczynić, pod obozem ich zasadził bel regiment piechoty i dragony, a trochę w pole wywiódł, czego Moskwa postrzegłszy, a rozumiejąc, że naszy już o ich zamyśle dowiedzieli się i idą obviam, dawszy pokój imprezie nazad do obozu swego poszli."

Takim to humorem pan Waier pogrążył zdrajcę :)

poniedziałek, 27 stycznia 2014

die 14 Ja­nva­rii - Za­ła­pil kil­ka­na­ście pod­wód z chło­py i cze­la­dzią woj­sko­wą.

"Dnia 14 Ja­nva­rii nie­przy­ja­ciel na go­ści­niec Smo­leń­ski pew­ną licz­bę lu­dzi wy­słał, aby ex in­si­diis na­szych do Smo­leń­ska i z Smo­leń­ska ja­dą­cych na­pa­dli. Ja­koż nada­ło się mu to po­nie­kąd, bo na­szy… na pew­ne dni roz­ło­żo­nych nie cze­ka­jąc po­sił­ku z obo­zu się wy­ry­wa­jąc, ho­sti pra­eda fu­ere. Za­ła­pil nie­przy­ja­ciel kil­ka­na­ście pod­wód z chło­py i cze­la­dzią woj­sko­wą, ale ni­ko­go znacz­ne­go. Na­szy też za Dzie­wi­czą górą na drwa rą­ba­ją­cych 16 eius­dem na­pa­dli i więź­niów kil­ku poj­ma­li, a trzej niem­cy do nas się przeda­li. Nie­przy­ja­ciel, wi­dząc, że mu oneg­daj­sza za­sadz­ka im­pu­ne po­szła, zno­wu die 17 Ja­nva­rii na ten­że go­ści­niec wy­słał. Za­rwał tak­że nie­co na­szych, a mię­dzy nimi Pana Wo­ło­wi­cza, któ­ry pod cho­rą­gwią usar­ską Kró­la Jego Mo­ści słu­żył. Na tych wy­pad­szy z ostroż­ka P. Ma­kar­ski, Rot­mistrz Ko­zac­ki, dru­gich roz­pę­dziw­szy i nie­co po­biw­szy i swo­ich z wo­za­mi od­gro­miw­szy, jed­ne­go z nich poj­mał."

Atak na wozy.

Tak to bywało w styczniu 1634 roku w lasach i na gościńcach w około Smoleńska.  Zimno i głód zmuszały Moskali do szukania szczęścia w napadach na tabory polskie. Musieli też czynić wyprawy po drewno na opał. Polacy i Litwini musieli temu przeciwdziałać i tak:

"Dnia 23 Ja­nva­rii Xią­że Jego Mość, chcąc tego na go­ści­niec smo­leń­ski wy­pa­da­nia nie­przy­ja­cie­lo­wi za­bro­nić, wy­je­chał na re­ko­gno­sko­wa­nie miejsc tych, któ­ry­mi nie­przy­ja­ciel eks­kur­sye czy­ni. A to eo fine, aby loco opor­tu­no ostro­żek tam po­sta­wio­ny być mógł. Upa­trzyw­szy miej­sce spo­sob­ne ostroż­ko­wi nie­da­le­ko ostroż­ka P. Da­wie­go, na­zad się już wra­cał. Po­go­ni go in­te­rim Ka­pi­tan Da­niel z Smo­leń­ska ze czter­ma przedaw­czy­ka­mi, któ­rzy się rano do Smo­leń­ska z re­gi­men­tu Fuk­so­we­go przeda­li. Ci iż Xią­żę­cia Jego Mo­ści ostrze­gli, że na każ­dy dzień po kil­ku­dzie­siąt koni z obo­zu nie­przy­ja­ciel­skie­go sa­mym mro­kiem wy­pa­da eo fine, aby co­kol­wiek żyw­no­ści na go­ściń­cu po­rwać mo­gli, za­ra­zem Xią­że Jego Mość cho­rą­giew ko­zac­ką P. Śle­pow­roń­skie­go zo­sta­wił, aby na tych gras­sa­to­res po­cze­ka­li. W go­dzi­nę po­tym, aż nie­przy­ja­ciel zwy­czaj­nym swym tro­pem wy­pa­da, któ­re­go na­szy aż w ostro­żek sza­bla­mi za­pę­dziw­szy więź­niów nie­co po­rwa­li."

wtorek, 21 stycznia 2014

die 21 Januarii 1634 - nareszcie gelt


"Z obozu die 21 Januarii 1634

Nieprzyjaciel z uporu swego zwykłego nic nie upuszcza, ale necessitate coactus wypada na drogę od Smoleńska idącą i żywność ukradkiem dostawa podczas napadszy na nieostrożnych. Wzięli w tych dniach sługę p. Rejowi i kilka czeladzi z końmi. Pana Wołowica także młodziana hożego spod chorągwie Króla JMci pieniężnej wzięła Moskwa, których cztery chorągwi wypadło wtenczas, gdy towarzystwa kilkanaście koni z czeladzią odprowadzali do Smoleńska chorego p. Wyszła młodszego, bo p. starosta różański rodzony jego dawno już także chory odjachał. Pan Zbroski, p. Tworzyjański i p. Wyssel na rączych koniach siedząc, wprzód animose stanąwszy i z nieprzyjacielem się spróbowawszy, a na wolności nie mogąc wytrzymać, uszli obronną ręką, a p. Wołowicz, który na koniu lichym siedział, lubo innych lepszych przy sobie miał, którym folgował, ten od nieprzyjaciela wzięty i kilkanaście przy tym kolas żywności. Jest ta wiadomość, że Szejn już traci nadzieję o posiłkach, i tak chce uczynić. Z jezdą uchodzić obronno zostawiwszy cudzoziemską piechotę tu w ostrogu, który obwarować a zmniejszyć mają, tamże armatę i wszystkie wojenne apparamenta sprowadzić i victum, co go mogą zebrać. Przysięgę im chce Szejn uczynić, że ich prędko ma posiłkować ludźmi świeżymi, nadto ma im kilkadziesiąt bojar przednich w zakładzie zostawić. Takie tedy mają propositum , które obaczymy, jaki efekt weźmie. Wczora zaraz po traktatach strzelba gęsta była z dział naszych do nieprzyjaciela z Góry Skowronkowej, gdzie sprowadzono armatę przedniejszą stakiety, baterie i szańce porobiwszy i działa do góry windują, aby ich lepiej niż pierwej z nowych dział macano, jakoż ci puszkarze, których ze Gdańska posłano, competenter funguntur officio suo. Panu Tryźnie młodemu wczora kula u prawej ręki narwała palca, kilku pod Dziewiczą Górą naszy Moskałów położyli, a trzech żywcem wzięli. Pan hetman polny koronny [Marcin Kazanowski], dowiedziawszy się o Mamstrunkowym pod Możajsk przybyciem, we 3000 szedł spod Drohobuża przeciwko niemu. Pieniądze też wczora koronne stanęły w obozie cale, przeciwko którym potężny konwój wychodził, ale jeżeli pp. obersterowie tak będą brać, jako chcą, to jest który miał ludzi 1000 w regimencie teraz ledwie ma 200, a znaleźliby się drudzy, że mniej mają, bo część wybito, część poumierało, za tych jednak wcale chcą brać pieniądze obersterowiei quo commodo Reipublicae łacno osądzić."

Jak można wyczytać sytuacja w obu, przeciwnych obozach nie była łatwa. Szejn planował "ucieczkę" i pozostawienie cudzoziemców na łaskę losu. Dzięki nowym działom i puszkarzom zyskiwano przewagę w artyleryjskich pojedynkach. Król gdzie mógł tam się pokazywał i podnosił na duchu żołnierzy, z żołnierzami także dzielił niewygody mieszkania w obozie, gdzie przebywał w drewnianym lichym domku. Dzięki temu w obozie królewskim morale wzrastało, szczególnie gdy na horyzoncie pojawiły się pieniądze, za zasłużoną służbę. Czy straty wynikłe z walki i dezercji były aż tak duże? Według niektórych opracowań w piechocie straty osiągnęły 50% stanów wyjściowych, czyli trochę mniej niż podawane 80 %.