wtorek, 21 stycznia 2014

die 21 Januarii 1634 - nareszcie gelt


"Z obozu die 21 Januarii 1634

Nieprzyjaciel z uporu swego zwykłego nic nie upuszcza, ale necessitate coactus wypada na drogę od Smoleńska idącą i żywność ukradkiem dostawa podczas napadszy na nieostrożnych. Wzięli w tych dniach sługę p. Rejowi i kilka czeladzi z końmi. Pana Wołowica także młodziana hożego spod chorągwie Króla JMci pieniężnej wzięła Moskwa, których cztery chorągwi wypadło wtenczas, gdy towarzystwa kilkanaście koni z czeladzią odprowadzali do Smoleńska chorego p. Wyszła młodszego, bo p. starosta różański rodzony jego dawno już także chory odjachał. Pan Zbroski, p. Tworzyjański i p. Wyssel na rączych koniach siedząc, wprzód animose stanąwszy i z nieprzyjacielem się spróbowawszy, a na wolności nie mogąc wytrzymać, uszli obronną ręką, a p. Wołowicz, który na koniu lichym siedział, lubo innych lepszych przy sobie miał, którym folgował, ten od nieprzyjaciela wzięty i kilkanaście przy tym kolas żywności. Jest ta wiadomość, że Szejn już traci nadzieję o posiłkach, i tak chce uczynić. Z jezdą uchodzić obronno zostawiwszy cudzoziemską piechotę tu w ostrogu, który obwarować a zmniejszyć mają, tamże armatę i wszystkie wojenne apparamenta sprowadzić i victum, co go mogą zebrać. Przysięgę im chce Szejn uczynić, że ich prędko ma posiłkować ludźmi świeżymi, nadto ma im kilkadziesiąt bojar przednich w zakładzie zostawić. Takie tedy mają propositum , które obaczymy, jaki efekt weźmie. Wczora zaraz po traktatach strzelba gęsta była z dział naszych do nieprzyjaciela z Góry Skowronkowej, gdzie sprowadzono armatę przedniejszą stakiety, baterie i szańce porobiwszy i działa do góry windują, aby ich lepiej niż pierwej z nowych dział macano, jakoż ci puszkarze, których ze Gdańska posłano, competenter funguntur officio suo. Panu Tryźnie młodemu wczora kula u prawej ręki narwała palca, kilku pod Dziewiczą Górą naszy Moskałów położyli, a trzech żywcem wzięli. Pan hetman polny koronny [Marcin Kazanowski], dowiedziawszy się o Mamstrunkowym pod Możajsk przybyciem, we 3000 szedł spod Drohobuża przeciwko niemu. Pieniądze też wczora koronne stanęły w obozie cale, przeciwko którym potężny konwój wychodził, ale jeżeli pp. obersterowie tak będą brać, jako chcą, to jest który miał ludzi 1000 w regimencie teraz ledwie ma 200, a znaleźliby się drudzy, że mniej mają, bo część wybito, część poumierało, za tych jednak wcale chcą brać pieniądze obersterowiei quo commodo Reipublicae łacno osądzić."

Jak można wyczytać sytuacja w obu, przeciwnych obozach nie była łatwa. Szejn planował "ucieczkę" i pozostawienie cudzoziemców na łaskę losu. Dzięki nowym działom i puszkarzom zyskiwano przewagę w artyleryjskich pojedynkach. Król gdzie mógł tam się pokazywał i podnosił na duchu żołnierzy, z żołnierzami także dzielił niewygody mieszkania w obozie, gdzie przebywał w drewnianym lichym domku. Dzięki temu w obozie królewskim morale wzrastało, szczególnie gdy na horyzoncie pojawiły się pieniądze, za zasłużoną służbę. Czy straty wynikłe z walki i dezercji były aż tak duże? Według niektórych opracowań w piechocie straty osiągnęły 50% stanów wyjściowych, czyli trochę mniej niż podawane 80 %.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz