"Die 3 a
Goniec spod Stolice od czara i dwornych bojar przybył, prosząc JKMci o paszport, abo, jako oni zowią, list opasny, i o wolne przejście posłów moskiewskich, którzy do KJMci z p. Woronicem powracającym się z Stolice traktować o pokoju jadą. Pozwolił KJMć na to i kazał im przyjechać. Naszy dzisia z dział do obozu nieprzyjacielskiego biją barzo gęsto, na dzień od godziny do godziny po 500 razy barzo potężną strzelbą, tak iż (jako więźnie i przedawczykowie udają) padło w obozie nieprzyjacielskim jednego dnia do 200 człeka. Do szałasu Szejnowego tak potężnie z szańców naszych z rozkazania JKMci bito, że musiał uchodzić i kryć się w cerkwi Świętego Ducha, gdzie kiedy go wymacano, po chatach się różnych chował, po tym za przedaniem się bojarzyna jednego znacznego z obozu ich do JKMci, wywiedziawszy się KJMć, że w nocy w pewnym szałasie schadzki na radę się schodzą przedniejsi oficerowie i radzą z Szejnem, o godzinie jedenastej w nocy kazał do onego szałasu potężnie ze wszystkich dział palić, gdzie kule nie telko rady ich zmieszały, ale też sześciu bojar z tych, co się zeszli, zabili, co za pewne twierdził przedawczyk, który w tym szałasie na radzie tej zasiadał. U nas z łaski bożej dosyć żywności i na konie, i na ludzie."
Goniec spod Stolice od czara i dwornych bojar przybył, prosząc JKMci o paszport, abo, jako oni zowią, list opasny, i o wolne przejście posłów moskiewskich, którzy do KJMci z p. Woronicem powracającym się z Stolice traktować o pokoju jadą. Pozwolił KJMć na to i kazał im przyjechać. Naszy dzisia z dział do obozu nieprzyjacielskiego biją barzo gęsto, na dzień od godziny do godziny po 500 razy barzo potężną strzelbą, tak iż (jako więźnie i przedawczykowie udają) padło w obozie nieprzyjacielskim jednego dnia do 200 człeka. Do szałasu Szejnowego tak potężnie z szańców naszych z rozkazania JKMci bito, że musiał uchodzić i kryć się w cerkwi Świętego Ducha, gdzie kiedy go wymacano, po chatach się różnych chował, po tym za przedaniem się bojarzyna jednego znacznego z obozu ich do JKMci, wywiedziawszy się KJMć, że w nocy w pewnym szałasie schadzki na radę się schodzą przedniejsi oficerowie i radzą z Szejnem, o godzinie jedenastej w nocy kazał do onego szałasu potężnie ze wszystkich dział palić, gdzie kule nie telko rady ich zmieszały, ale też sześciu bojar z tych, co się zeszli, zabili, co za pewne twierdził przedawczyk, który w tym szałasie na radzie tej zasiadał. U nas z łaski bożej dosyć żywności i na konie, i na ludzie."
![]() |
Bombardowanie obozu Szeina "barzo potężną strzelbą" |
Tak to król Władysław kazał nękać przeciwnika w jego obozie, by pokarać hardość i przyspieszyć rozmowy pokojowe. A już się one zaczęły z końcem stycznia, kiedy nieprzyjaciel przy wymianie jeńców "dnia 24 Janvarii umyślnie ultro sam mentionem tractatuum de pace uczynił i naszych o podobanie sposobu do otrzymania łaski i miłosierdzia u K. Jego M. prosił."
I taką otrzymał odpowiedź, najpierw słownie a potem w listach:
"OD KRZYSZTOFA RADZIWIŁA XIĄŻĘCIA NA BIERZACH I DUBINKACH, WOJEWODY WILEŃSKIEGO, HET. W. X. LITT. ETC. ETC. MIKOŁAJU BORYSOWICZU SZEHINU, BOJARZYNOWI DUMNEMU I WOJEWODZIE Z TOWARZYSZAMI SWYMI.
Ponieważ na różnych rozmowach o zamianie więźniów za powodem waszym wzmianka dobrego dzieła, była, żeby jako w listach swoich ja Jaśnie Wielmożny Wojewoda Wileński, Hetman Polny W. X. Litt… podałem wam, że będziecieli wcześnie ( niżeli trudniejsze czasy jakie na waszę stronę przypadną) starać się o laskę JKM. o zjednanie JKM. Pana krześciańskiego i łaskawości pełnego miało się przyczynić. Toż teraz życząc ujęcia krwie krześciańskiej gotowem uczynić z PP. Senatorami przy boku J. K. M. będącymi, jeżeli cale spuścicie się na łaskę J. K. M. i dobrotliwość z nadzieją dobrą, że taką uznacie jako Panu krześciańskiemu pobożnemu i łaskawemu sposobem innych PP. krześciańskich w potocznych razach ludzi rycerskich pokazać należy. Dan w obozie die 25 mca stycznia roku 1634."
Nieprzyjaciel nie zadowolił się tak ogólnymi kondycjami, i prosił o szczegółowe, a przy tym bezczelnie podał swoje warunki na co Król i Xiąże nie przystali. I by pokazać kto tu rządzi i kto łaski królewskiej potrzebuje:
"Dnia 27 Janvarii Pan Komorowski Rotmistrz, bywszy pod Białą, a ztamtąd pod Wołoczkiem, Rżowem, Terepcem, języków dobrych przy pogromieniu nieprzyjaciela, gdzie się jeno nawinął, pojmał. Interim wszędzie derewnie wokoło zamków tych palił i szable na tych, którzy tam mieszkali nie żałował, mianowicie włości Szehinowe, w polu Białej leżące, wszytkie w popiół obrócił."
Jak widać nasi wodzowie dobrze wiedzieli gdzie uderzyć i co spalić, by zmiękczyć zamkniętych w oblężeniu nieprzyjaciół i ich dowódcę Szeina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz